Propozycja Lewandowskiego - po raz pierwszy przedstawiona w poniedziałek w wywiadzie dla niemieckiego dziennika ekonomicznego "Financial Times Deutschland" - już wywołuje reakcje rządów. Na razie dość sceptyczne.
Lewandowski zapowiedział, że we wrześniu przedstawi propozycję tego, jak skonstruować nowy
budżet Unii Europejskiej na lata 2014-20. Jednym z kluczowych elementów tej propozycji ma być wprowadzenie "europodatku", który docelowo stałby się jednym z głównych źródeł finansowania
budżetu Unii Europejskiej.
Obecnie budżet UE jest oparty przede wszystkim na bezpośrednich transferach z budżetów narodowych (76 proc. wpływów). Reszta to tzw. dochody własne Unii, czyli np. część dochodów z ceł pobieranych na granicach zewnętrznych UE.
W momencie gdy wiele unijnych rządów coraz głośniej domaga się radykalnego zmniejszenia strumienia pieniędzy, który z budżetów narodowych płynie do kasy w Brukseli, wprowadzenie nowego, dodatkowego źródła dochodów unijnych ma zdaniem Lewandowskiego uratować to, co dla Polski (i innych nowych krajów UE) jest najważniejsze - duży budżet Unii.
- Szukamy 130 mld euro w płatnościach do budżetu Unii Europejskiej rocznie. Taka będzie wielkość rocznego budżetu UE w 2011 r. Podatek od transakcji finansowych byłby najbardziej wydajnym sposobem zbierania nowych pieniędzy, a jednocześnie nie uszczuplałby dochodów państw narodowych. I co równie ważne, jest on najbardziej akceptowany przez opinię publiczną - powiedział Wyborcza.biz Lewandowski.
Zdaniem Lewandowskiego wpływy z takiego podatku - przy założeniu, że jego stawka wyniesie np. 0,01 proc. wartości transakcji - mogłyby przekroczyć 10 mld euro rocznie. - We wrześniu podamy dokładne wyliczenia - mówi nam Lewandowski.
Dodatkowymi źródłami pieniędzy dla budżetu Unii mogłyby też być dochody ze sprzedaży uprawnień do emisji CO2 oraz nowe rodzaje opłat lotniczych.