Komisja proponuje, żeby udział
kredytów walutowych w portfelu każdego banku nie mógł przekroczyć 50 proc. Problem w tym, że już dzisiaj ten limit przekroczyło kilka instytucji. Np. DnB Nord zbliża się do 100 proc., w Deutsche Banku PBC wynosi ok. 80 proc.
Gdyby rekomendacja weszła w życie w takim kształcie, kilka banków automatycznie musiałoby wstrzymać sprzedaż kredytów w euro i frankach szwajcarskich. - Dlaczego 50 proc.? Zamiast ustawiać sztuczny limit, można wprowadzić przepisy dodatkowo zabezpieczające bank i klienta. Może to być np. zwiększenie wymaganego wkładu własnego - proponuje Krzysztof Pietraszkiewicz, prezes Związku Banków Polskich. - Jeżeli KNF mimo wszystko będzie chciała ustawić limity, będziemy dążyć do tego, by ograniczenia dotyczyły nowego portfela kredytowego.
ZBP ostrzega jednocześnie, że zakazanie polskim bankom udzielania kredytów walutowych sprawi, że ich miejsce zajmą zagraniczne banki, które nie podlegają polskiemu nadzorowi finansowemu.
Ale nie tylko ten zapis nie podoba się bankom. KNF zaleca przyjęcie do badania
zdolności kredytowej 25-letniego
okresu kredytowania, choć większość kredytów udzielanych jest na 30-35 lat. Dzięki temu klienci mogą zaciągnąć większy kredyt przy tych samych zarobkach.
- Jeżeli KNF chciałaby dokonywać tu jakiś zmian, powinna przyjąć ten dłuższy okres - mówi prezes Pietraszkiewicz.