"Wygrałeś kasę", "Ale Ci się poszczęściło!", "U nas każdy wygrywa" - m.in. takimi SMS-ami zachęcano do udziału w tegorocznym "Konkursie Telewizyjnym". Organizowała go poznańska spółka One-2-One. Promowany był w TVP, TVN i Polsacie.
Zabawa trwała od 4 do 31 stycznia. Na czym polegała? Kto był chętny na wygraną, musiał wysłać SMS-a za 3,66 zł pod podany numer. Później jeszcze jednego. Wtedy dostawał wybór: zabiera gwarantowane 10 zł albo rezygnuje z nich i gra dalej o nagrody rzeczowe.
Jeśli ktoś postanowił zaryzykować, mógł zostać z pustymi rękoma. A przecież organizatorzy zapewniali, że wygrywa każdy.
Sprawie zaczął się przyglądać Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. - Zaintrygowały nas różne SMS-y, które zawierały sformułowania typu "wygrałeś" - mówi Agnieszka Ciucias, wicedyrektor poznańskiej delegatury UOKiK. - Potem trafiliśmy na artykuł w "Expressie Bydgoskim" [dziennikarz opisał w nim, jak w "Konkursie Telewizyjnym" wydał kilkadziesiąt złotych na kolejne SMS-y i nic nie wygrał]. A jeszcze później dotarła do nas anonimowa skarga od internauty.
W lipcu urząd wszczął postępowanie i postawił trzy zarzuty. Zdaniem UOKiK-u:
* komunikaty przesyłane w pierwszym SMS-ie sugerowały pewność wygranej;
* nie podawano informacji o regulaminie konkursu ani o tym, gdzie go można znaleźć;
* w reklamie telewizyjnej aktor Włodzimierz Matuszak, znany m.in. jako proboszcz z serialu "Plebania", trzymał w ręku banknoty i mówił: "Pięćdziesiąt tysięcy złotych". - W naszej ocenie ta reklama sugerowała, że główna nagroda to 50 tys. zł. Tymczasem była to suma wszystkich nagród - mówi Agnieszka Ciucias.
One-2-One nie zgadza się z zarzutami. - Jesteśmy w trakcie szczegółowej procedury sprawdzania mechanizmu zabawy. W reklamie nie padły słowa, że 50 tys. zł to główna nagroda - mówi wiceprezes spółki Sławomir Komiński.
A czy jego zdaniem SMS-y sugerowały pewność wygranej? - Tak. Bo ta pewność była - podkreśla Komiński. Przyznaje jednak, że nie wszyscy uczestnicy coś wygrali: - Dawaliśmy wybór: zabierasz gwarantowane 10 zł albo rezygnujesz z nich, by grać o większe nagrody. Jeśli ktoś wybrał tę drugą opcję, była to jego decyzja.
Po zakończeniu konkursu One-2-One opublikowała listę zwycięzców. To blisko 3 tys. nazwisk. Spółka zapewnia, że wszyscy dostali nagrody. Ile osób brało udział w całym konkursie? Tego organizatorzy nie chcą zdradzić, bo to tajemnica handlowa.
UOKiK nie jest pierwszą instytucją, która ma zastrzeżenia do "Konkursu telewizyjnego". Już w marcu Rada Reklamy uznała, że konkursowy spot wprowadzał konsumentów w błąd. Mówiono bowiem o nagrodach w liczbie mnogiej ("grasz o telewizory, kina domowe,
laptopy czy telefony"), choć uczestnik mógł wygrać tylko jedną z nich.
Co na to telewizje, w których promowano konkurs? Wszystkie trzy - TVP, TVN i Polsat - odcinają się od sprawy. Twierdzą, że tylko pokazywały reklamy. Nie odpowiadają za ich treść.
Postępowanie powinno zakończyć się we wrześniu decyzją prezesa urzędu. Jeśli urząd nałożyłby karę, byłby to precedens. - Do tej pory nie karaliśmy żadnej firmy za nieuczciwe praktyki w konkursach SMS-owych - mówi Maciej Chmielowski z UOKiK. Postępowanie wobec poznańskiej spółki jest najbardziej zaawansowane, ale trwa też kilka innych wobec firm z różnych części Polski.