Biznes Ludzie Pieniądze

Idzie boom na "struktury". Ale część z nich to pułapki!

Maciej Samcik
11.08.2010 , aktualizacja: 11.08.2010 20:56
A A A Drukuj
Niskie oprocentowanie lokat sprawia, że bankowcy przygotowują się na boom produktów strukturyzowanych, czyli skomplikowanych inwestycji, których już dziś Polacy kupują za kilka miliardów złotych rocznie. Niestety, ostatnio jakikolwiek zysk przynosiła tylko co druga "struktura"!
Produkty strukturyzowane są ostatnio jednym z najpopularniejszych sposobów inwestowania oszczędności, jakie banki podsuwają klientom. Według różnych szacunków w zeszłym roku Polacy zainwestowali w nie 6-8 mld zł swoich oszczędności, zaś w pierwszym półroczu tego roku - ok. 4 mld zł. W sumie od początku funkcjonowania lokat strukturyzowanych na polskim rynku (tj. od jakichś czterech lat) jest to ok. 20-22 mld zł.

Te skomplikowane inwestycje, zwane przez bankowców pieszczotliwie "strukturami", polegają na tym, że klient inwestuje pieniądze w "czarną skrzynkę", czyli produkt, który w środku ma jakąś obligację i opcję na indeks giełdowy, ceny surowców albo kursy walut. Bank gwarantuje, że "czarna skrzynka" nie przyniesie straty, a w perspektywie jest kilkanaście procent zarobku. Więcej niż na lokacie, a bez ryzyka straty.

To dlatego "struktury" konkurują jak równy z równym z coraz niżej oprocentowanymi lokatami bankowymi. W pierwszym półroczu lokaty przyrosły o 20 mld zł, ale w połowie jest to zasługa odsetek od wcześniej ulokowanych pieniędzy, a tylko niecałe 10 mld zł to nowa gotówka przyniesiona przez klientów. Walczą też z funduszami inwestycyjnymi, do których od początku roku wpłynęło jakieś 6-7 mld zł świeżych oszczędności Polaków.

Według Jacka Obłękowskiego, wiceprezesa BNP Paribas Fortis, boom na "struktury" dopiero nadchodzi. Dla banków jest to bardziej dochodowy produkt niż lokata bankowa, bo w "czarnej skrzynce" można schować prowizje, których klient nie zobaczy. Im mniej banki płacą za lokaty, tym trudniej utrzymać im pieniądze klientów. A "struktury" są najlepszym wabikiem, by dać klientowi coś w zamian.

Do ofensywy "strukturowej" przygotowuje się m.in. największy bank w Polsce - PKO BP. Piotr Minkina, szef zespołu, który zajmuje się przygotowywaniem "struktur", obiecuje, że od jesieni rynkowy gigant będzie wprowadzał do oferty co najmniej jedną taką ofertę kwartalnie. Skoro nawet tak konserwatywny bank jak PKO BP wchodzi na ten rynek, to walka o klientów zapewne będzie zacięta.

Kłopot w tym, że wielu klientów ostatnio sparzyło się na inwestycjach w "struktury". Wśród 110 rozliczonych w 2009 r. lokat (czyli takich, których termin upłynął) zysk dało 70, ale w większości przypadków był on mizerny, znacznie niższy od tego, jaki można było osiągnąć, wkładając pieniądze na tradycyjną lokatę. Tylko dziesięć "struktur" dało zaś dwucyfrowy zysk w skali roku!

W tym roku wyniki "struktur" nieco się poprawiły, ale i tak większość klientów, którym bankowcy wciskali takie produkty w poprzednich latach, nie pieje z zachwytu. Jak wynika z obliczeń sieci brokerów Open Finance oraz portalu Structus.pl, w pierwszej połowie 2010 r. spośród 135 produktów strukturyzowanych kończących żywot tylko 72 oferty przyniosły zarobek. Prawie co czwarta (32 "struktury" z zakończonych) przyniosła więcej niż 10 proc. zysku.

- Wśród najlepszych "struktur" ostatniego półrocza znalazły się m.in. oparte na indeksach giełd w Polsce, Brazylii i na Tajwanie lokaty przygotowane przez Citi Handlowy, produkt

Speedway ze stajni Wealth Solutions, certyfikaty Chiński Express oparte na wynikach giełdy w Hongkongu oraz lokata Raiffeisen Banku zarabiająca na zmianach kursu walutowego euro wobec złotego. Każda z nich zarobiła od 18 do 14 proc. w skali roku - podsumowuje Marcin Krasoń z Open Finance.

Jednak średni zysk ze wszystkich lokat strukturyzowanych, które zakończyły się w tym roku na plusie, jest mniej imponujący, bo nie przekracza 4,3 proc. w skali roku. To mniej więcej tyle, ile wynosiło ostatnio średnie oprocentowanie lokaty bankowej. Wciąż więc trudno powiedzieć, że "struktury" pokazały klientom swoje nowe, lepsze oblicze.

Według Macieja Kossowskiego z firmy Wealth Solutions sprzedającej "struktury" wynika to z podejścia bankowców. - W Polsce "struktury" są sprzedawane głównie przez banki jako forma "lepszej lokaty bankowej", a to wymusza taką konstrukcję produktu, przy której wysoki zysk jest trudny do osiągnięcia. W innych krajach na początku 2009 r. oferowano półtoraroczne "struktury", które dziś kończą się 70-proc. zyskiem klientów. - U nas na taką ofertę nie było zapotrzebowania, bo miałaby tylko 90-proc. gwarancję ochrony kapitału, na co ani bankowcy, ani klienci nie chcieli się zgodzić. Oferta "struktur" na naszym rynku wciąż jest zbyt mało różnorodna - mówi Kossowski.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów