Według rzecznika Łukoilu tylko jedno zamówienie zostało zrealizowane do Iranu, gdyż mieści się ono w ramach zapisanego przed sankcjami kontraktu. Rafineryjny potentat wycofał się z tamtejszego rynku w kwietniu po nałożeniu sankcji na ten kraj.
Iran jest piątym eksporterem ropy naftowej na świecie, ale ze względu na brak infrastruktury rafineryjnej nie może zaspokoić wewnętrznego popytu na paliwa i musi importować aż 40 proc.
Rosja i
Chiny, stali członkowie Rady Bezpieczeństwa ONZ, podpisały się pod sankcją wobec Iranu, ale nie popierają działań wymierzonych w sektor paliwowy islamskiej republiki.
USA nałożyły natomiast sankcje pozwalające na ukaranie dostawców paliw eksportujących produkty do Iranu.
Moskwa i Pekin ostro skrytykowały tę decyzję.
Rosja chce zbilansować handel z Teheranem oraz ocieplić relacje z Waszyngtonem. W czerwcu rosyjski minister energii Sergei Shmatko powiedział, że rosyjskie firmy są przygotowane do eksportu paliwa do Iranu i czekają na odpowiednie zainteresowanie po drugiej stronie.
W przypadku Łukoilu sytuacja jest dosyć skomplikowana, a decyzje firmy są uzależnione od polityki USA. Amerykański ConocoPhilips jest właścicielem 20 proc. udziałów w rosyjskim gigancie, ale w lipcu firma zapowiedziała wycofanie się z akcjonariatu tej spółki. Łukoil zadeklarował kupno tylko 40 proc. posiadanych przez ConocoPhilips udziałów z opcją wykupu pozostałej części w późniejszym czasie.
Na całej sytuacji zyskały chińskie przedsiębiorstwa, które dostarczyły Iranowi połowę importowanych paliw w poprzednich miesiącach. Państwowy Zhenrong jest największą firmą wydobywczą zajmującą się ropą naftową na tamtejszym obszarze.
Z powodu rosnącej presji Stanów Zjednoczonych wiele kompanii naftowych i handlowych wycofało się z irańskiego rynku. Z początkiem roku międzynarodowe firmy z przemysłu rafineryjnego, na czele z Royal Dutch Shell i France's Total, przestały zaopatrywać Iran w paliwo.