Na dzisiejsze posiedzenie Komitetu Stałego szef doradców premiera Michał Boni przygotował kilkunastostronicowy dokument, w którym analizuje skutki niekorzystnych - jego zdaniem - założeń do ustawy, które opracował resort
pracy.
Boni uważa, że system II filara emerytalnego (
OFE) wymaga zmian i poprawy efektywności. "Ale proponowane w projekcie zapisy nie rozwiązują żadnego z istniejących problemów, takich jak zbyt wysoka zmienność wyników uzyskiwanych w chwili przechodzenia na emeryturę, brak konkurowania o wyniki inwestycyjne towarzystw czy brak ram instytucjonalnych dla rozpoczęcia wypłat z II filara" - czytamy w opracowaniu Boniego.
Przyjrzyjmy się propozycjom Jolanty Fedak. Najważniejsza zmiana dotyczy
obniżenia składki, która trafia do OFE, z 7,3 do 3 proc. Proponowała też, by zawiesić wpłaty do OFE na dwa lata.
To działałoby na szkodę przyszłych emerytów, po pierwsze dlatego, że w długim okresie fundusze emerytalne lepiej pomnażają pieniądze. Po drugie, koszt zaciągnięcia pożyczki od przyszłych emerytów (pieniądze, które dziś pozostają w ZUS, trzeba będzie im wypłacić), czyli waloryzacji, jest o 1,3 pkt proc. wyższy niż koszt pożyczenia tych samych pieniędzy na rynku, by przekazać je OFE.
Boni uważa też, że obliczając przyszłe wpływy ZUS, przyjęto zbyt optymistyczne założenia dotyczące realnego wzrostu płac. Zdaniem Ministerstwa Finansów ten wzrost po 2030 roku wyniesie 2,9-3,6 proc., a Komisja Europejska uważa, że będzie to raczej 1,7-2,7 proc. rocznie. Gdy uwzględnić prognozy KE, to okaże się, że deficyt ZUS w 2060 roku będzie mniejszy nie o 22, ale o 9 mld złotych.
Resort finansów, który popiera obniżkę składki, przestrzega, że jeśli tego nie zrobimy, to
dług publiczny tylko z tytułu OFE wzrośnie do poziomu 94 proc.
PKB w 2060 r. A konstytucja zabrania, by dług publiczny przekraczał 60 proc. PKB.
Obniżenie składki nie jest potrzebne, bo zdaniem Boniego jesteśmy coraz bliżej zmiany klasyfikacji
długu publicznego przez instytucje europejskie. Premier ujawnił w lipcu na posiedzeniu rządu, że ministrowie finansów UE na posiedzeniu Ecofin dali "roboczą akceptację" dla takich zmian.
Druga propozycja minister Fedak to
możliwość powrotu do ZUS w wieku przedemerytalnym. Boni twierdzi: to nie zabezpiecza interesów przyszłych emerytów przed możliwością utraty znacznej części środków, bo mogą oni decydować się na przeniesienie do ZUS w okresie bessy. Podobną krytykę zgłasza resort finansów.
Ministerstwo Pracy proponuje, by można było
wypłacić całość zgromadzonych w OFE pieniędzy po skończeniu 65. roku życia. Kontrargumenty szefa doradców premiera: bezpieczeństwo materialne osób dożywających późnej starości i tych słabo zorientowanych w funkcjonowaniu rynków finansowych byłoby zagrożone. Gdy wypłacą pieniądze i wydadzą, wrócą na garnuszek państwa. Krytykuje to również Ministerstwo Finansów.
Resort pracy proponuje też
dobrowolność uczestnictwa w OFE. Tu znów wraca argument, że na dłuższą metę OFE zarobią więcej, niż zwaloryzuje ZUS.
Boni proponuje zaś zwiększenie limitów inwestycyjnych OFE. Dzisiaj mogą inwestować na giełdzie do 40 proc. swoich środków, a za granicą jedynie 5 proc. Zmienić ma się też sposób oceniania wyników funduszy i wysokość opłat pobieranych od przyszłych emerytów. Zależałyby one bardziej od tego, ile OFE zarobią dla swoich klientów.