Biznes Ludzie Pieniądze

Opozycja prawie bez pomysłu na ratowanie finansów publicznych

Patrycja Maciejewicz
12.08.2010 , aktualizacja: 11.08.2010 21:00
A A A Drukuj
Rząd nie zabrał się do reformy finansów publicznych, tylko gasi pożar podwyżką VAT - oceniają ekonomiści. Ale opozycja nie ma lepszych pomysłów, wprost przyznaje, że trudne decyzje to sprawa rządu
Jarosław Kaczyński
Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Jarosław Kaczyński
Rząd chce podnieść stawkę podatku VAT, by dług publiczny nie przekroczył progu 55 proc. PKB. Opozycja w czasie sejmowej debaty nie zostawiła na rządzie suchej nitki, zarzucając mu, że sięga do kieszeni najuboższych. Jednocześnie nie przedstawiła żadnych kontrpropozycji.

"Gazeta" poprosiła więc opozycyjne kluby o ujawnienie własnych pomysłów na wyjście z klinczu w finansach publicznych. Jakie oszczędności poczyniliby w budżecie, gdyby to do nich należała decyzja? Które podatki byliby skłonni podnosić? O ile? Ile zyskałby budżet? Jakie spółki zdecydowaliby się sprywatyzować? Ile można byłoby na tym zarobić? Jaki deficyt budżetowy zapisaliby w przyszłorocznym budżecie? I co z fundamentalnymi reformami, do których nawołują ekonomiści: KRUS, wiekiem emerytalnym, mundurówkami, becikowym dla bogatych?

Co zrobiłby PiS?

Wiceszefowa partii i wiceprzewodnicząca komisji finansów publicznych Beata Szydło mimo wcześniejszych zapewnień nie odpowiedziała na nasze pytania, a potem nie reagowała na telefony, SMS-y i wiadomości zostawiane w poczcie głosowej.

O tym, co PiS sądzi o reformie finansów zapowiedzianej przez rząd w wieloletnim planie finansowym, można wnioskować jedynie z enigmatycznych publicznych wypowiedzi.

Rządowy plan wieloletni prezes PiS Jarosław Kaczyński nazwał "niepoważnym dokumentem, który dezinformuje opinię publiczną". Jego zdaniem podwyżka podatków uderzy w kieszenie Polaków, a za czasów jego rządów ceny chleba były niższe, mimo że pszenica była droższa niż dziś.

Beata Szydło natomiast wytyka PO, że nawoływała do niepłacenia abonamentu rtv, przez co pogorszyła się ściągalność wszystkich podatków, co odbiło się negatywnie na sytuacji budżetu.

Co zrobiłby SLD, gdyby było u władzy?

- Demokracja rozpisała role - mówi Marek Wikiński, wiceprzewodniczący SLD. - Jesteśmy w opozycji, więc będziemy krytykować i wytykać. Gdy rządziliśmy, mieliśmy nasz plan Hausnera, za propozycje cięć budżetowych zapłaciliśmy potężną cenę polityczną. Opozycja rozjechała nas za zniesienie 6 mln zł dotacji do barów mlecznych - wyjaśnia. I dodaje, że nie da się wciągnąć w dyskusję o fundamentalnych reformach i o tym, co zrobiłby SLD na miejscu PO.

Podczas sejmowej debaty o stanie finansów publicznych opozycja zgłosiła tylko jeden pomysł. Lewica nieśmiało zaproponowała pójście śladem np. Węgier i opodatkowanie banków. Jednak nie przedstawiła żadnych szczegółów tego rozwiązania. Dopytywany o to poseł Wikiński powiedział, że prace ekspertów partii dopiero się rozpoczęły. - Szczegóły przedstawimy jesienią, myślę jednak, że budżet zyskałby 3-4 mld zł - powiedział "Gazecie". Opodatkowaniu miałyby podlegać kapitały własne banków.

Lewica wskazuje też inne źródła oszczędności na "kancelariach, IPN-ach i innych instytucjach" i ograniczaniu naszego kontyngentu w Afganistanie.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    22 głosy