Biznes Ludzie Pieniądze

Empik jeszcze bardziej żarłoczny

Kuba Frołow, Biblioteka Analiz
11.08.2010 , aktualizacja: 11.08.2010 21:39
A A A Drukuj
Wydawcy obawiają się pogorszenia współpracy z Empikiem, który szykuje się do przejęcia sklepu Merlin.pl. Jeśli się nie wykrwawią, po fuzji ceny książek mogą spaść

fot. Shutterstock
"Pan Tadeusz" na iPadzie


Wszystko wskazuje na to, że wbrew protestom wydawców książek połączenia sklepu internetowego Empik.com (a de facto sieci Empik jako jej właściciela) z liderem tej branży Merlin.pl nie zablokuje Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Oba nie przekroczą bowiem 40-proc. udziału w rynku sprzedaży literatury w internecie. W 2009 roku łączny obrót w sprzedaży książek dał im ok. 80-90 mln zł. To ledwie 20 proc. tego, co rozchodzi się w internecie (nawet jeżeli dołączymy do tego obroty sieci sklepów Empik, nie ma zagrożenia monopolem). Spójrzmy, jaki wpływ na rynek wydawniczy będzie miała fuzja obu gigantów. No i co z tego będą mieli czytelnicy.

- Silny partner to dobry partner. Pod warunkiem jednak, że gra fair - zastrzega Marek Dobrowolski, dyrektor handlowy Naszej Księgarni, oficyny, dla której zarówno Empik, jak i Merlin.pl to ważni partnerzy. Szkopuł w tym, że współpracę między Empikiem a wydawcami nie zawsze można było uznać za partnerską. Przerzucane na dostawców koszty logistyki i ekspozycji tytułów oraz wydłużane do granic zdrowego rozsądku terminy płatności (obecnie nawet 180 dni, choć w umowach zapisano zdecydowanie mniej) nieraz stawały się powodem ostrych konfliktów między stronami.

Mało jest jednak wydawców, którzy z lekkim sercem zrezygnowaliby ze współpracy. Dla wydawców beletrystyki, przewodników turystycznych, albumów, encyklopedii czy książek dla dzieci Empik to kluczowy odbiorca, w niektórych wypadkach generujący aż połowę obrotów. W znacznej mierze właśnie ubiegłoroczne perturbacje we współpracy z tą siecią stały się powodem pogorszenia wyników firm specjalizujących się we wszystkich wymienionych dziedzinach (m.in. Pascal, Wydawnictwo Naukowe PWN).

Co innego podmioty opierające swoją działalność na podręcznikach szkolnych czy publikacjach fachowych i specjalistycznych, które rozprowadzane są innymi kanałami (księgarnie tradycyjne, przedstawiciele handlowi) lub sprzedawane wyłącznie w postaci elektronicznej. Dla nich ten mariaż nie ma większego znaczenia, a należy pamiętać, że oferta - mówiąc najogólniej - edukacyjna stanowiła w 2009 roku niemal 60 proc. rynku książki liczonego w cenach zbytu wydawców. Połączone Empik.com i Merlin.pl mają więc znaczenie dla części branży.

- Zarówno dla wydawców, jak i klientów byłoby lepiej, gdyby na rynku istniała konkurencja - uważa Grzegorz Schwarz, dyrektor marketingu w Grupie Wydawniczej "Helion". - Obydwaj gracze patrzyliby sobie na ręce i prześcigali w promocjach oraz jakości usług. Wierzę jednak, że w tym wszystkim wygra zdrowy rozsądek i zrozumienie, że biznes udaje się wyłącznie wtedy, gdy jego strony wstają od stołu negocjacyjnego z poczuciem satysfakcji.

Czy tak będzie, można mieć obawy. Empik nieraz już bowiem eskalował swoje żądania - im bardziej rósł w siłę, tym były większe. Wzmocniony o kolejny kawałek dystrybucyjnego tortu w naturalny sposób polepszy pozycję przetargową, skąd mały krok do oczekiwania jeszcze wyższych rabatów, dodatkowych opłat czy wystawiania partnerów na kolejny test cierpliwości w oczekiwaniu na zapłatę. Choć obecnie większość oficyn zapewnia, że nie ugnie się pod żarłocznością giganta, jak będzie naprawdę - trudno powiedzieć. Dzisiejsza potęga tej firmy ma bowiem swoją genezę m.in. w uległości wydawców, nieumiejących do tej pory solidarnie się jej oprzeć. - Bez względu na źródło, z jakiego zostanie sfinansowane przejęcie Merlina, nie mam wątpliwości, że jego kosztami, w mniejszym lub większym stopniu, objęci zostaną partnerzy handlowi Empiku - mówi jeden z nich. - Jeżeli nie w postaci wyższych rabatów, to kredytowania bieżącej działalności naszymi należnościami.

Przed czarnowidztwem przestrzega jednak Marek Dobrowolski: - Empik staje się partnerem przewidywalnym, który jako jeden z nielicznych potrafi sprzedawać spore nakłady książek. Nie tylko nowości i bestsellery, ale również starsze tytuły. I zajmuje się tym przez cały rok. Jeżeli dołoży do tego partnerskie relacje z wydawcami, co w ostatnich miesiącach wydaje się dla Empiku coraz ważniejsze, to ja jestem za fuzją.

Tyle branża. Czy na transakcji skorzystają klienci obu sklepów? - Zarówno Empik.com, jak i Merlin.pl, stosują wiele promocji cenowych. Można się zatem spodziewać, że w wyniku połączenia nowy podmiot, mając niższe koszty stałe, będzie oferował konkurencyjne ceny. Warunkiem jest jednak porozumienie z wydawcami, którzy przy niekorzystnych zasadach współpracy skupiać się będą na własnych i konkurencyjnych dla Empiku kanałach sprzedaży online - rysuje jeden ze scenariuszy Grzegorz Schwarz. Nową wartość do internetowej sprzedaży wnoszą sami wydawcy, oferując we własnych sklepach coś więcej niż zniżki. - Dodatkowe materiały do książek, programy lojalnościowe czy zaproszenia na spotkanie z ulubionym pisarzem - wymienia. Prowadzone przez Helion księgarnie internetowe dają dziś wydawnictwu ponad 20 proc. obrotów, czyniąc pod tym względem jednym z liderów.

Tańsze książki - ale też płyty z muzyką, filmy czy gry komputerowe, których szeroki wybór oferują oba sklepy - zapewne będzie można znaleźć u mniejszych konkurentów. Wszak trudno się spodziewać, by byli oni w stanie rywalizować poziomem obsługi, która sama w sobie pochłania ogromne środki (koszty transportu, wydajność infrastruktury technologicznej itp.). Dla księgarń takich jak Gandalf.pl, Wysylkowa.pl czy Inbook.pl obniżenie rentowności i oferowanie niższych cen, które wychwycą popularne internetowe porównywarki, może się okazać jedynym sposobem na przetrwanie, na czym najpewniej zyskają czytelnicy. Pod warunkiem że właściciele tych przedsiębiorstw wcześniej nie wykrwawią się.

Inną korzyścią będzie możliwość odebrania kupionych online towarów w jednym z salonów sieci. Już dziś robi tak część klientów Empiku, nie ponosząc kosztów przesyłki (ale również Merlina, który od kilku lat prowadzi w Warszawie kilka takich punktów).

W spadek cen nie wierzy jednak Mikołaj Burchard, członek zarządu wydawnictwa LektorKlett, specjalizującego się w publikacjach do nauki języków obcych. - Mało tego, spodziewam się, że ceny nowych książek będą rosły. Czytelników bardziej ubywa, niż przybywa, a ci, którzy nam zostali, nadal będą kupować. Ich podwyżka cen o kilka procent po kieszeni nie uderzy. Na wzrost sprzedaży w księgarniach bardziej wpływa zwiększająca się z roku na rok wartość pojedynczych transakcji niż liczba kupujących - przekonuje. Jak widać, scenariuszy jest kilka.

Jedno natomiast nie ulega wątpliwości. Przejęcie Merlina, a wcześniej (w maju) spółki Virtualo, zajmującej się digitalizacją książek i ich sprzedażą w internecie w postaci e-booków, stanowi element długofalowej strategii obecności Empiku w tym kanale. W tej sytuacji kwestią czasu jest pojawienie się własnych czytników książek elektronicznych, które trafią do sprzedaży w 150 salonach sieci. Załadowane tytułami, które bezpośrednio będzie można pobrać z witryn Empik.com i Merlin.pl, zapewnią ich właścicielom pozycję lidera na każdej płaszczyźnie oferowania klientom wytworów kultury. Bez względu na formę - materialną czy też nie.



*Autor jest wiceprezesem Biblioteki Analiz, firmy badającej rynek książki

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    11 głosów