Ta korzystna sytuacja jednak ma swoją cenę. Tamtejszy
bank centralny poinformował, że stracił 4,2 mld franków w drugim kwartale, próbując zapobiec wzrostowi kursu franka w stosunku do euro. Rezerwy walutowe spadły o 10,4 mld franków.
Interwencja walutowa właściwie się nie udała, bo frank i tak zyskał w tym roku na wartości w stosunku do euro aż 10 proc. Wygląda jednak na to, że ta kosztowna porażka banku centralnego nie będzie miała większego wpływu na gospodarkę. Ucierpiał tylko prestiż tej instytucji. Interwencja spowolniła nieco
aprecjację franka, lecz szybko okazało się, że
bankowi centralnemu brakuje amunicji.
Szwajcarom udało się pokonać kryzysowe sztormy lepiej niż ich sąsiadom. Zachowali, jak to mają w zwyczaju, zdrowy dystans do zawieruchy tuż za swoimi granicami. Dynamika
PKB spadła tylko o 1,5 proc.
Nadal istnieją czynniki ryzyka związane ze szwajcarskim sektorem bankowym. UBS i Credit Suisse podniosły rezerwy kapitałowe i na razie są na plusie. Szef banku centralnego ostrzegł jednak, że w razie gdyby oba duże banki potrzebowały pomocy, finanse państwa mogłyby tego nie wytrzymać -
pisze "New York Times".