To nie pierwsza groźba zablokowania serwisów kanadyjskiej firmy Research In Motion - producenta BlackBerry. W lipcu Arabia Saudyjska zagroziła zablokowaniem aplikacji umożliwiających czatowanie i wysyłanie e-maili. Władze w Rijadzie miały zastrzeżenia do BlackBerry, ponieważ zaszyfrowane dane wysyłane z telefonów trafiały na zagraniczne serwery, co uniemożliwiało ich monitorowanie. Przez chwilę zanosiło się nawet na zablokowanie usługi, ale obie strony doszły do porozumienia.
Teraz z tego samego powodu RIM grożą władze Indii, według których zakodowane treści przesyłane przez BlackBerry mogą być wykorzystywane do kontaktów przez separatystów z Kaszmiru i inne grupy zagrażające bezpieczeństwu kraju. Jak informuje "FT", władze Indii dały RIM ultimatum do 31 sierpnia - do tego czasu producent BlackBerry ma zapewnić rządowi dostęp do wiadomości przesyłanych z telefonów, aby uniknąć zagrożenia terrorystycznego. Terroryści, którzy jesienią 2008 r. zabili w trzydniowych zamachach bombowych 166 osób, kontaktowali się ze sobą właśnie przez zakodowane
telefony komórkowe i satelitarne. Jeśli BlackBerry się nie zastosuje, jego usługi zostaną zablokowane. A to nie koniec restrykcji, bo na czwartkowym spotkaniu ministerstwa telekomunikacji i przedstawicieli miejscowych operatorów ustalono, że podobne obostrzenia mogą spotkać inne popularne serwisy, takie jak
Google i
Skype. Jak informuje resort, zdecydowano jednak, że najpierw władze zajmą się BlackBerry, a pozostałymi serwisami - w późniejszym terminie. W nieoficjalnej rozmowie z AFP przedstawiciel rządu przyznał, że ograniczenie działalności tych serwisów ze względów bezpieczeństwa jest możliwe, ale odmówił komentarza, kiedy może do tego dojść.
Zablokowanie aplikacji BlackBerry byłoby poważnym ciosem dla ponad miliona użytkowników tego telefonu w Indiach, które są najszybciej rozwijającym się rynkiem telefonii komórkowej na świecie. Problem z Research In Motion polega na tym, że w przeciwieństwie do swoich głównych konkurentów Nokii i
Apple'a do przesyłania wiadomości nie korzysta on z lokalnych sieci, ale z własnych serwerów zlokalizowanych m.in. w Kanadzie i Wielkiej Brytanii.
Kilka dni temu Zjednoczone Emiraty Arabskie ogłosiły, że jeśli BlackBerry nie zmieni swojej polityki, jego aplikacje zostaną zablokowane na terenie tego kraju od 11 października. Nad podobnym rozwiązaniem zastanawiają się Liban i Algieria.
W reakcji na wieści z Indii akcje RIM straciły na wartości 2 proc. na giełdzie w Toronto.