Resort nie ujawnił ich nazw. Agencja Reuters podała, że wśród zainteresowanych jest Kulczyk Investments. Kontrolę nad czwartą co do wielkości grupą energetyczną w Polsce chciałyby mieć także francusko-belgijski GDF Suez, Electricité de France i hiszpańska Iberdola.
Ministerstwo Skarbu zapowiedziało, że do 24 sierpnia ujawni, z którym z inwestorów będzie dalej negocjować. Musi się on zobowiązać m.in. do odkupienia od załogi Enei akcji pracowniczych, po cenie nie niższej niż ta, którą zapłaci państwu.
To druga próba
prywatyzacji Enei. Pierwsza - nieudana - miała miejsce w 2009 r. Wówczas wydawało się, że spółkę kupi niemiecki koncern RWE. Do transakcji nie doszło, bo strony nie mogły się porozumieć co do wyceny Enei.
Żeby rozwiązać ten problem, skarb państwa sprzedał dodatkowy pakiet akcji koncernu na
warszawskiej giełdzie. Zwiększył płynność spółki - a tym samym jej rynkowa wycena zyskiwała na wiarygodności.
W lutym skarb sprzedał 16,05 proc. akcji Enei. 80 proc. z tego pakietu kupiły krajowe instytucje finansowe (głównie
OFE). Resztę zagraniczne fundusze inwestycyjne.
Dziś rynek wycenia Eneę na mniej więcej 8 mld zł. To oznacza, że wartość sprzedawanego przez państwo pakietu akcji powinna być sporo większa niż 4 mld zł (bo inwestor musi się liczyć z koniecznością zapłacenia premii za przejęcie kontroli nad spółką).
Enea ma 15 proc. udziału w polskim rynku energetycznym (2,5 mln klientów), obsługuje północno-zachodnią część kraju. Jest właścicielem drugiej co do wielkości elektrowni w Polsce - Kozienic.
Sprzedaż Enei nie jest jedyną tegoroczną prywatyzacją w sektorze elektroenergetycznym. Na giełdzie zadebiutował już koncern energetyczny Tauron, planowana jest też pełna
prywatyzacja koncernu Energa, najmniejszej (pod względem przychodu) spółki dystrybucyjnej.
Dochody z prywatyzacji w 2010 r. mają wynieść 25 mld zł.