Ukazujący się od 1945 r. "Przekrój" jest najstarszym w powojennej Polsce pismem ilustrowanym. Swój najlepszy okres przeżywał w latach 1945-69. Pod kierownictwem Mariana Eilego osiągał nakład kilkuset tysięcy egzemplarzy.
Nawet w czasach stalinowskich udawało mu się przemycać teksty o kulturze zachodniej. Ówczesny naczelny przyciągnął do redakcji plejadę znakomitych literatów, w tym Mrożka i Gałczyńskiego. Mówiło się nawet o cywilizacji "Przekroju". A sam Eile mawiał: "Jedyne takie pismo na 800 mln Słowian (po opanowaniu Chin przez Mao Tse-Tunga)".
W wolnej Polsce "Przekrój" nie potrafił odnaleźć się w ostrej konkurencji z "Polityką", "Newsweekiem" oraz "Wprost". Zmieniał właścicieli jak rękawiczki. W grudniu 1999 r. od spółdzielni dziennikarskiej tygodnik kupił Michał Sołowow, właściciel takich firm, jak Cersanit czy Echo Development. Pod koniec 2001 r. sprzedał tytuł firmie Edipresse, wydającej "Vivę" i "Urodę". Nowy wydawca próbował ożywić "Przekrój" przez 9 lat, zatrudniając w redakcji znane nazwiska (Piotr Najsztub czy Marek Raczkowski), zmieniając naczelnych (pięciokrotnie), szatę graficzną czy prowadząc wielkie kampanie promocyjne. Bywały miesiące, w których sprzedaż przekraczała poziom 100 tys. egz., powyżej których tygodnik miał zacząć przynosić zyski, ale następnie krzywa wracała do poprzednich rejonów. W sierpniu 2009 r., gdy Edipresse ogłosiło sprzedaż tygodnika Grzegorzowi Hajdarowiczowi, średnia sprzedaż (liczona od stycznia) wynosiła 48,64 tys. egz.