Nominalna wartość japońskiego PKB w II kwartale wyniosła 1,288 biliona dolarów - to gorszy wynik od Chin, które osiągnęły w tym samym okresie 1,337 biliona dol. I choć japoński rząd ogłosił, że w pierwszym półroczu wartość gospodarki tego kraju była większa niż Chin i wyniosła 2,578 bln dol. w stosunku do 2,532 bln dol. wypracowanego przez
Chiny, jest pewne, że na koniec roku to Państwo Środka wyprzedzi pod względem wartości gospodarki Japonię. Osiągnięty przez nią wynik jest znacznie gorszy niż w I kwartale, kiedy gospodarka tego kraju wzrosła w skali roku o 4,4 proc.
- Sytuacja Japonii mocno zależy od eksportu i zapotrzebowania na ich towary w krajach azjatyckich i Chinach, a w ostatnim okresie jest ono znacznie mniejsze - komentuje Martiz Schulz, główny ekonomista Fujitsu Research Institute z Tokio. Eksport może się skurczyć jeszcze bardziej na skutek
deflacji i rosnącego kursu jena, a dodatkowym powodem do zmartwienia dla Japonii jest słaby popyt wewnętrzny, który wciąż nie może powrócić do poziomu sprzed kryzysu.
Analitycy wskazują na to, że choć Chiny pod względem kwartalnej wartości PKB wyprzedzały już Japonię kilka razy, od tego kwartału będzie to już stała tendencja.
Japonia była drugą największą gospodarką świata od 1968 roku, kiedy wyprzedziła RFN. Jednak Chiny bardzo szybko nadrabiały do niej dystans, notując wysoki wzrost gospodarczy. Widać to nawet w tym roku - PKB Chin ma wzrosnąć o ponad 10 proc., podczas gdy Japonii maksymalnie o 2-3 proc.
Chiny już wkrótce mogą zagrozić największej gospodarce świata, czyli
USA, której PKB był warty w ubiegłym roku 14 bln dolarów. Eksperci szacują, że przy tym tempie wzrostu Chiny mogą stać się największą gospodarką świata już w 2030 roku, a główny ekonomista Goldman Sachs Jim O'Neill szacuje, że stanie się to nawet trzy lata wcześniej. W ubiegłym roku Chiny wyprzedziły
Niemcy i zostały największym eksporterem świata, a także USA, przejmując palmę pierwszeństwa jako największy producent samochodów.