O możliwości zażądania odszkodowania od polskiego rządu przez Orco Jean-François Ott, prezes Orco Property Group mówił już w lipcu. Spotkanie z dziennikarzami zostało zorganizowane po czerwcowym wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego odbierającym prawomocność pozwoleniu na budowę wieżowca Złota 44 w samym centrum Warszawy, tuż obok Pałacu Kultury. Jego budowa zatrzymała się wiosną 2009 r. z powodu kłopotów finansowych dewelopera. Teraz kondycja finansowa Orco jest lepsza, ale budowy wznowić nie może, dopóki pozwolenie nie jest prawomocne. W poniedziałkowym "Pulsie Biznesu" Ott sprecyzował, że jego firma już 2 czerwca złożyła w kancelarii premiera zawiadomienie o zamiarze wszczęcia postępowania arbitrażowego przed sądami międzynarodowymi.
Alicja Kościesza z Orco mówi obrazowo: - Państwo dało nam prawomocne pozwolenie na budowę, po czym je odebrało. Wyrok NSA jasno stwierdza, że nie popełniliśmy żadnego uchybienia, to organy państwowe je sobie nawzajem zarzucają. Naszym kosztem! Symboliczne jest to, że nawet koszta postępowania w NSA to my musieliśmy pokryć - podkreśla. Chodzi jej o główny zarzut NSA - że wojewoda mazowiecki na wyrost nadał pozwoleniu na budowę klauzulę ostateczności, bo nie przewertował dokumentacji geologicznej wieżowca. Przeszedł do porządku dziennego nad tym, że miejscy urzędnicy dostarczyli mu tylko okładkę od tego dokumentu, a nie cały skoroszyt.
Orco ma żal również do wojewódzkiego sądu administracyjnego, który jako pierwszy rok temu odebrał pozwoleniu na budowę prawomocność. Jego argumenty NSA odrzucił jako błędne. Badając sprawę, doszukał się innych niedociągnięć i dlatego pozwolenia nie przywrócił.
- Polski system prawny sprawia, że stopień ryzyka, jaki wiąże się z prowadzeniem inwestycji budowlanych, jest nieakceptowalny - zgadza się z Orco Jacek Bielecki, rzecznik Polskiego Związku Firm Deweloperskich. - To ryzyko znajduje odbicie w cenach naszych produktów. Alarmujemy o tym od dawna, także przedstawiając nasze projekty ustawodawcze. Bez skutku. Może zatem do zmiany prawa doprowadzi wstrząs, jakim byłaby bardzo dotkliwa kara finansowa dla państwa polskiego.
Kwotę 600 mln zł Orco obliczyło jako sumę już poniesionych kosztów, a także utraconych korzyści. Alicja Kościesza zwraca uwagę, że jej firma na razie złożyła zawiadomienie, a nie sam pozew. - Według procedur zostanie on złożony po sześciu miesiącach od zawiadomienia, jeżeli w tym czasie nie osiągniemy porozumienia - precyzuje. - Naszym nadrzędnym celem jest wznowić budowę. Jeżeli w ciągu sześciu miesięcy otrzymamy prawomocne pozwolenie na budowę, pozwu nie będzie.
Pozwoleniem na budowę aktualnie zajmuje się wojewoda mazowiecki. Rozważa dwa wyjścia - wydanie decyzji ponownie nadającej dokumentowi prawomocność albo odesłanie sprawy do nadzoru budowlanego. To drugie rozwiązanie mogłoby oznaczać miesiące zwłoki. Wyboru ma dokonać w ciągu najbliższych kilkunastu dni. - Obiecaliśmy deweloperowi, że sprawa będzie u nas traktowana priorytetowo. Nagłośnienie zawiadomienia o pozwie traktujemy jako nacisk - mówią poirytowani urzędnicy wojewody.