Po lipcu deficyt w kasie państwa sięgnął niemal 35 mld zł. W ciągu ostatniego miesiąca obniżył się o 1,9 mld zł. To zasługa tzw. wpływów niepodatkowych, w tym niemal 4 mld zł wpłaty z zysku NBP.
Ekonomiści zwracają jednak uwagę, że realizacja wpływów z podatków idzie kiepsko. - Po siedmiu miesiącach dochody są niższe, niż planowano, mimo że wyższe były wpływy z podatków pośrednich - VAT i akcyzy. Przyczyną są zdecydowanie mniejsze, niż zakładano, dotychczasowe dochody z podatku CIT i PIT. Wydaje się, że będzie bardzo trudno zwiększyć je do końca roku do poziomu założonego w ustawie budżetowej na 2010 r. - uważa Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, główna ekonomistka Lewiatana.
Do końca lipca państwo zebrało 95 mld zł z podatków pośrednich, w tym 31 mld zł z akcyzy. To odpowiednio 59 i 58,4 proc. planu. Z PIT do
budżetu spłynęło 18,7 mld zł (52 proc. planu), a z CIT 10,6 mld zł (to jedynie 40 proc. planu!). To tym bardziej dziwne, że gospodarka notuje bardzo dobre wyniki,
produkcja przemysłowa rośnie bardzo szybko, poprawia się sytuacja na rynku
pracy.
I choć ekonomiści duże nadzieje wiążą z jeszcze lepszymi wpływami z VAT i akcyzy do końca roku, to nie wiadomo, czy uda się istotnie zmniejszyć tegoroczny
deficyt budżetowy. W ustawie zaplanowano go na poziomie 52,2 mld zł. Przedstawiciele rządu szacowali, że praktyczna realizacja może być nawet o kilkanaście mld zł niższa. Zdaniem Starczewskiej-Krzysztoszek dziś niepewne jest obniżenie go nawet o 6-7 mld zł.