Pracodawcy mogą bez większych ograniczeń zatrudniać i zwalniać pracowników, jednocześnie działa wyrafinowany system subsydiowanych szkoleń. I mimo że obfity zasiłek można pobierać przez cztery lata, mało kto się na to decyduje. Większość pracowników wraca do
pracy w ciągu pierwszego roku
bezrobocia.
Aby utrzymać w ryzach
deficyt budżetowy, rząd zdecydował się jednak w czerwcu zmniejszyć okres zasiłku do dwóch lat.
Każdego roku aż 30 proc. Duńczyków zmienia pracę, wiedząc, że system opieki nad bezrobotnymi nie pozwoli im zginąć na wypadek niepowodzenia. Będą mogli zapłacić czynsz, kupić jedzenie i skupić się na poszukiwaniach nowego zajęcia. Zwolnieni pracownicy otrzymują ok. 80 proc. swoich poprzednich zarobków w formie zasiłku.
Obecnie stopa bezrobocia w Danii wynosi 4,2 proc., mniej niż w innych krajach europejskich, lecz ponaddwukrotnie więcej niż dwa lata temu,
pisze "New York Times".