W ciągu ostatniego roku japoński koncern wezwał do naprawy 8 mln samochodów na całym świecie w związku z wadliwym działaniem pedału gazu. Problemy dotyczyły m.in. hybrydowego modelu Prius. Zdarzało się, że wciśnięty pedał gazu zatrzymywał się w tej pozycji, utrudniając hamowanie.
W sumie w związku z uszkodzonym pedałem doszło do 58 wypadków. Co ciekawe, jak ustaliła amerykańskiej agencja bezpieczeństwa drogowego NHTSA, w 35 przypadkach okazało się, że do kolizji doszło w momencie, gdy kierowca wciskał pedał gazu do oporu, a układ hamulcowy w ogóle nie był aktywowany. Wniosek? Kierowcy pomylili gaz z hamulcem.
- Czy z naszymi pedałami jest coś nie tak? - pyta się Steve Angelo z amerykańskiej Toyoty. Magazyn "Consumer Reports" sprawdził odległości pedałów od podłogi, pozycję kierowcy, odległość od fotela - wszystkie parametry w samochodach Toyoty nie różniły się znacząco od tego, co znajdziemy w volkswagenach, fordach czy fiatach.
Własne testy przeprowadziła również Toyota. - Nasze pedały są zwykłe i nudne. Widziałem wyniki badań i nie ma w nich nic specjalnego. Szczerze mówiąc, to trochę szkoda, bo już myślałem, że dowiemy się, w czym tkwi problem - powiedział Angelo. W tej chwili Toyota eksperymentuje z różnymi położeniami pedałów gazu i hamulca, jednak decyzja co do zmian konstrukcji nie została podjęta.
Co ciekawe, pod koniec lat 90.
USA dotknęła plaga samoprzyspieszających samochodów. Wtedy firmy wprowadziły mechanizm, który w przypadku automatycznych skrzyń biegów wymaga naciśnięcia hamulca przed wrzuceniem biegu "drive", na którym
samochód jedzie do przodu. Efekt? Liczba przypadków, w których
samochody przyspieszały wbrew woli kierowców spadła o 60 proc.
Jednak ostatnie problemy skłaniają NHTSA do porzuconego przed laty pomysłu, aby ustandaryzować budowę pedałów gazu i hamulca. Według badań przeprowadzonych przez Richarda Schmidta z Uniwersytetu Kalifornijskiego pomyłki nie są niczym niezwykłym. Mogą się zdarzać w sytuacji stresowej, szczególnie osobom o słabych nogach, starszym i kierowcom niskiego wzrostu.