Konrad Niklewicz: Zdaniem Polskiej Grupy Energetycznej Urząd wyda zgodę - przynajmniej warunkową - na przejęcie grupy Energa. Tak ponoć wynika z jej analiz.
Małgorzata Krasnodębska-Tomkiel: Od kilku miesięcy badamy ten rynek wnikliwie i zbieramy dane. Wnioski? Taka koncentracja pogorszy konkurencję na rynku energii w Polsce. Sygnalizujemy to od dawna.
PGE twierdzi, że przejęcie Energi nie osłabi konkurencji. Obie firmy przekonują, że będą sprzedawać prawie całą wyprodukowaną przez siebie energię na giełdzie. I o cenie prądu zadecyduje gra popytu i podaży. - UOKiK nie ma nic przeciw sprzedaży przez PGE energii na giełdzie. Jednak sam fakt, że spółka obiecuje sprzedaż prądu poprzez giełdę, nie zmienia naszej oceny tej transakcji. Przede wszystkim sprzedaż energii przez giełdę może dokonywać się z sukcesem bez konieczności przejmowania Energi.
Ponadto warto zwrócić uwagę na sytuację, która mogłaby pojawić się po dokonaniu planowanej transakcji: połączone PGE i Energa będą miały dominującą pozycję, nie tylko na rynku produkcji energii elektrycznej, ale i dystrybucji. W praktyce może dojść do sytuacji, w której spółki będą kupować prąd od siebie - a na pewno dużą część tego, co same "wrzucą" na giełdę. Powstaje obawa, że siła, jaką będą dysponować obie spółki, może znacząco wpływać na sytuację na giełdzie.
A może to przekona was to, o czym PGE przypomina, "że tam, gdzie jest obecne już dziś, cena energii elektrycznej dla odbiorców detalicznych należy do najniższych w kraju". Tym samym sugeruje, że również po przejęciu Energi cena prądu nie wzrośnie. - Jeśli porównamy siłę nabywczą polskich konsumentów i ceny prądu sprzedawanego w Polsce, to okaże się, że słono płacimy za energię - jesteśmy w Europie bodaj na piątym miejscu od góry. W stosunku do zarobków droższy prąd mają m.in. Węgrzy, Maltańczycy i Słowacy. Z porównań wynika, że ceny energii sprzedawanej przez PGE wcale nie są takie niskie. Ponadto spółka od lat przynosi zysk większy niż inne spółki energetyczne w Polsce. A jednocześnie PGE produkuje prąd głównie ze spalania węgla brunatnego - najtańszą metodą. Dlaczego ceny prądu oferowanego przez PGE nie odbiegają od średniej krajowej mimo niskich kosztów produkcji?
PGE przytacza inny argument. Jej zdaniem są podstawy, by zgodę na kupno Energi wydać "w trybie nadzwyczajnym". Chodzi zapewne o art. 20 ustawy o ochronie konkurencji, który stwierdza, że nawet jeśli jakaś koncentracja powoduje ograniczenie konkurencji rynkowej - to UOKiK może się na nią zgodzić, jeśli będzie to miało pozytywny wpływ na gospodarkę rynkową. Precedens już był: w 2006 r. zgodziliście się na połączenie firm produkujących prąd i spółek dystrybucyjnych, choć już wtedy mówiło się, że to osłabi konkurencję. - W 2006 i 2007 r. sytuacja była zupełnie inna. Po pierwsze, decyzje o łączeniu spółek były realizowane w ramach przyjętej przez rząd strategii konsolidacji sektora energetycznego. Po drugie, mówiło się wówczas o tym, że połączenie tych spółek jest konieczne, by firmy energetyczne zwiększyły swoje dochody, tak by mogły zacząć inwestycje w nową infrastrukturę, np. budowę nowych bloków energetycznych. Dlatego ówczesny prezes UOKiK mógł zastosować art. 20 ustawy i wydać zgodę na połączenie mimo istotnego ograniczenia konkurencji na tym rynku. Tylko niezależni eksperci mogą dziś ocenić, czy te zamierzenia zostały zrealizowane.
Z dokładnych analiz prowadzonych przez wiele miesięcy przez Urząd wynika, że dziś sytuacja jest zupełnie inna niż w 2006 i 2007 roku. Planowana koncentracja PGE i Energi rozpatrywana jest przez urząd antymonopolowy w zupełnie innych kategoriach.
PGE sugeruje, że byłoby to korzystne dla gospodarki. I mogłoby ułatwić realizację programu jądrowego - budowę pierwszej w Polsce elektrowni atomowej. PGE pisze: "Trzy z kilku rozważanych lokalizacji tej inwestycji znajdują się na terenie obsługiwanym przez Energę, dzięki czemu energia z atomu będzie dostarczana bezpośrednio do klientów, bez konieczności przesyłania jej w odległe rejony kraju". - Nie mamy nic przeciw budowie elektrowni atomowej przez PGE. Jednak jest to kosztowna inwestycja, a już w sam zakup Energi spółka musi zainwestować kilka miliardów złotych. UOKiK bardzo szczegółowo przeanalizował wybrane wskaźniki finansowe polskich grup energetycznych. Przejęcie Energi będzie miało negatywny wpływ na zyskowność PGE. Poza tym zgodnie z obowiązującą w Polsce zasadą nie trzeba być właścicielem sieci dystrybucyjnej, aby sprzedawać energię elektryczną konsumentom. Wystarczy tylko korzystna oferta.
Załóżmy, że Ministerstwo Skarbu zdecyduje się sprzedać Energę PGE. Wtedy wy to zablokujecie. I co dalej? Sąd? - Od każdej decyzji prezesa UOKiK przedsiębiorcom przysługuje prawo odwołania do Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Dopóki sąd sprawy nie rozstrzygnie, transakcji nie można zrealizować. Myślę, że taki scenariusz nie jest brany pod uwagę. Dziś nie widzimy, żeby podobne zakłócenie konkurencji nastąpiło, gdyby Energę kupił inny inwestor z listy ogłoszonej w poniedziałek przez Ministerstwo Skarbu [francuski GDF Suez, czeski EPH i Kulczyk Holding].