Inwestorzy zaprotestowali przeciwko dotychczasowemu prezesowi po tym, jak Dell drugi rok z rzędu zanotował spadek zysków. Tylko w tym roku wartość spółki na giełdzie spadła o 16 proc.
Poza tym udziałowcy są na niego wściekli za aferę korupcyjną z jego udziałem. Według amerykańskiej Komisji Papierów Wartościowych i Giełd (SEC) w ciągu czterech lat
Intel przekazał Dellowi ponad 4,3 mld dol., które miały skłonić go do rezygnacji z usług konkurencji. Dodatkowe przychody posłużyły do łatania dziur w wynikach finansowych. Inwestorzy nie mieli jednak o tym pojęcia. W czerwcu firma poszła z Komisją na ugodę i zapłaciła 100 mln dol. kary. Michael Dell wyłożył 4 mln dol. z własnej kieszeni. Do winy się jednak nie przyznał.
Zmianę prezesa forsowały najgłośniej dwa związki zawodowe, które są udziałowcami Della - AFL-CIO i AFSCME. - Zważywszy na oskarżenia SEC sądzimy, że lepiej dla udziałowców byłoby, gdyby Michael Dell został usunięty ze stanowiska prezesa - napisały organizacje w liście do akcjonariuszy.
Dell jest trzecim największym na świecie producentem komputerów osobistych (pierwsze dwa miejsca zajmują
HP i
Acer). Według Jaysona Nolanda z firmy inwestycyjnej Robert W. Baird & Co., wśród firm tego kalibru nieczęsto zdarza się tak silny opór inwestorów przeciwko prezesowi. Noland nie przewiduje jednak większych zmian. - Narzekania na zarządzanie Della pojawiają się od czasu do czasu, ale nie spodziewałbym się w związku z tym jego dymisji - powiedział Bloombergowi Noland.
W czasie głosowania większość udziałowców uznała jednak, że Michael Dell pozostanie na swoim stanowisku jeszcze przynajmniej przez rok.