Banki zarabiają nie tylko na marży odsetkowej, czyli różnicy pomiędzy ceną depozytów, a oprocentowaniem kredytów i na prowizjach za czynności bankowe. Nie tylko czerpią zyski z prowizji za plasowanie na rynku emisji akcji, obligacji i innych papierów dłużnych, za pośrednictwo przy przeprowadzaniu przeróżnych transakcji, jak fuzje i przejęcia.
Chicago, jedna z największych aglomeracji w
USA, wydzierżawiło na - uwaga! - najbliższe 75 lat system płatnego parkowania w tym mieście bankowi Morgan Stanley, które występuje w konsorcjum z niemieckim funduszem Allianz Capital Partners (należącym do znanego koncernu ubezpieczeniowego) oraz z Abu Dhabi Investment Authority, czyli rządowy fundusz Arabii Saudyjskiej.
Kierowcy parkujący na ulicach Chicago w ciągu tych 75 lat oddadzą bankowcom - drobiazg - jakieś 11,6 miliarda dolarów. Tylko w ostatnim kwartale przychody z płatnego parkowania w Chicago wyniosły 18 mln dol. W zamian miasto otrzyma jednorazowo 1,2 mld dol., by zrównoważyć
budżet. Oczywiście w USA transakcja stała się przedmiotem krytyki. Tamtejsze banki, które przetrwały głównie dzięki wartym 300 mld dol. programom pomocowym z pieniędzy podatników, teraz wyciskają znajdujące się w depresji budżety stanowe.