Czwartek był ostatnim dniem składania ostatecznych ofert zakupu banku BZ WBK wystawionego na sprzedaż przez dotychczasowego inwestora, irlandzką grupą AIB. To już ostatni etap batalii, bo do finałowych negocjacji Irlandczycy zaproszą tylko jednego partnera. Kto nim będzie?
Pewne jest tylko jedno - swoją ofertę złożył w Dublinie największy polski
bank PKO BP. Jego prezes Zbigniew Jagiełło już kilka tygodni temu zapowiedział emisję obligacji wartych 5 mld zł, które mają pójść na ewentualne akwizycje. Wiadomo, że pomysł podoba się resortowi skarbu. Mniej lub bardziej entuzjastyczne opinie o tym, że przejęcie BZ WBK przez PKO BP byłoby dobrą wiadomością dla zdominowanego przez zachodni kapitał polskiego sektora bankowego, ogłosili Jan Krzysztof Bielecki, Adam Jasser i Witold Orłowski z Rady Ekonomicznej przy premierze.
Jagiełło nie potwierdził nam wczoraj oficjalnie złożenia oferty, bo wiąże go umowa o poufności. Nie wiemy też, ile PKO BP jest gotów zapłacić za 66-70 proc. akcji BZ WBK (nie wiadomo, jaki ostatecznie pakiet zostanie wystawiony na sprzedaż). Bank jest obecnie na giełdzie wyceniany na 13 mld zł, co oznacza, że sprzedawane przez Irlandczyków papiery są warte ok. 9,5 mld zł.
Dwóch czy trzech do BZ WBK? Kto poza PKO BP pozostaje w licytacji? Nasze źródła donoszą, że ofertę złożył też hiszpański Santander, jeden z największych banków w Europie. Ten sam, który w zeszłym roku odkupił od amerykańskiego koncernu AIG jego bank w Polsce. Jest wysoce prawdopodobne, że o BZ WBK wciąż walczy
BNP Paribas Fortis, drugi największy bank we Francji, który niedawno przejął wrocławski
Dominet Bank.
Według doniesień polskiej prasy finansowej Francuzi poważnie rozważali wycofanie się z wyścigu, bo nie chcieli kupować całego, 70-proc. pakietu udziałów w BZ WBK, ale mniejszy, 66-procentowy. Bo kupując większy pakiet, musieliby automatycznie złożyć ofertę odkupienia udziałów od mniejszościowych akcjonariuszy BZ WBK mających akcje kupione na giełdzie. Kilka dni temu rezygnację Francuzów zasugerował też francuski
dziennik "La Tribune". Ale to mogła być tylko zagrywka negocjacyjna BNP Paribas, bo do tej pory to oni robili wrażenie najbardziej zdeterminowanych, by kupić BZ WBK.
Kiedy w
Warszawie odbywały się rozmowy potencjalnych inwestorów z przedstawicielami BZ WBK, Francuzi przysłali ekipę najwyższej rangi. Jako jedyni zagwarantowali BZ WBK rozwój nie tylko w Polsce, ale i za granicą. No i wreszcie - jak twierdzi jedno z naszych źródeł - BNP Paribas był do niedawna gotowy płacić za polski bank najwyższą cenę ze wszystkich. Biuro prasowe BNP Paribas Fortis odmawia jednak odpowiedzi na temat oferty na BZ WBK. Nie można też dowiedzieć się czegoś pewnego od Irlandczyków z AIB.
Jest natomiast raczej pewne, że z wyścigu do BZ WBK wycofał się czwarty pretendent - włoska Intesa. To ogromny bank, na włoskim rynku rywalizujący jak równy z równym z grupą UniCredit, która jest właścicielem m.in. Banku Pekao. Ale Intesa nie ma doświadczenia w ekspansji międzynarodowej. Poza tym z włoskiego obozu słychać było narzekania na wysoką cenę BZ WBK. Z tego samego powodu już wcześniej z przetargu wycofał się francuski Societe Generale.
Faworytami są Hiszpanie? Kto z trzech potencjalnych pretendentów może mieć największe szanse na uzyskanie wyłączności w negocjacjach z irlandzkim AIB? Według naszych rozmówców faworytem jest hiszpański Santander. Jego atutem jest to, że podobno zadeklarował w Dublinie, że odkupi od Irlandczyków nie tylko polski BZ WBK, ale też pozostałe aktywa zagraniczne, do których zaliczają się głównie placówki bankowe w Stanach Zjednoczonych. Możliwość pakietowego pozbycia się całości zagranicznych aktywów może być dla AIB kusząca.
Z kolei - jak twierdzą nasi informatorzy - za BNP Paribas przemawia najwyższa cena, którą Francuzi byliby gotowi zapłacić za BZ WBK. Ale wybierając tę ofertę, Irlandczycy muszą się nastawić na długą przeprawę w Komisji Nadzoru Finansowego. Jej szef Stanisław Kluza już kilkakrotnie zapewniał, że będzie wnikliwie prześwietlał banki, które przyjmowały w niedalekiej przeszłości pomoc publiczną. A BNP Paribas w zeszłym roku na krótko pożyczył od francuskiego rządu 10 mld euro.
PKO BP z krajowym nadzorem nie miałby najmniejszych kłopotów, zwłaszcza że niedawno na trzecim miejscu z 91. europejskich banków zaliczył tzw. stress-testy. Jednak nie ma pewności, czy polski bank wytrzymałby finansowo opcję przejęcia całego, 70-proc. pakietu udziałów w BZ WBK. To oznaczałoby konieczność ogłoszenia publicznej oferty odkupienia akcji od wszystkich inwestorów giełdowych. I wysupłania na to dodatkowych 2-3 mld zł.