W latach 70 XX wieku za czasów Edwarda Gierka
Polska była krajem "mlekiem i miodem płynącym". To wtedy na półkach sklepowych pojawiła się coca-cola czy papierosy Marlboro, od święta zdarzały się cytrusy. Powstały duże inwestycje - droga "gierkówka" łącząca Warszawę i
Katowice czy wielkie rafinerie. Chwilowy "dobrobyt" zawdzięczaliśmy głównie kredytom zaciągniętym za granicą, które sięgały 70 mld dol. Ale sami też pożyczaliśmy, szczególnie bratnim państwom komunistycznym. Po ponad 20 latach od transformacji systemowej w Polsce ich dług sprzed 1989 r. przekracza w przeliczeniu na złotówki 3,1 mld zł.
Gdyby długi spłacono teraz, to można by z nich pokryć niemal jedną dziesiątą deficytu budżetowego za pierwsze siedem miesięcy tego roku (sięgnął 34,9 mld zł). Dla porównania planowana przez rząd podwyżka VAT ma przynieść według szacunków dodatkowe 5 mld zł do budżetu.
Największym dłużnikiem Polski sprzed 1989 r. jest Irak, którego dług przekracza 900 mln dol. (2,8 mld zł). W latach 70. i 80. działały tam dziesiątki polskich firm. Budowały drogi, kopalnie czy elektrownie, ale nie zawsze dostawały za to zapłatę. Po Iraku następne na liście naszych dłużników są Sudan (jest nam winien niemal 250 mln zł) i Mozambik (66,5 mln zł).
- Nie możemy tak lekką ręką odpuszczać zadłużenia. Jesteśmy jeszcze zbyt biednym krajem - uważa Ryszard Petru, główny ekonomista BRE Banku. - Na pewno można część z tych pieniędzy jeszcze odzyskać.
Jak się dowiedzieliśmy nieoficjalnie, rozmowy w spłacie irackiego długu są niezwykle ciężkie. - Irakijczycy mają postawę roszczeniową i na wstępie chcą anulowania 80 proc. zadłużenia - mówi nam jeden z urzędników rządowych. - Polska nie wykorzystała szansy odzyskania tych pieniędzy, pakując się w wojnę w Iraku - uważa prof. Krzysztof Rybiński z SGH. - Tego długu nie trzeba przecież spłacać w gotówce, ale choćby w ropie czy kontraktach handlowych dla polskich firm. My wyszliśmy z Iraku bez kontraktów i bez spłaconych długów.
Sukcesy w windykowaniu zadłużenia mamy niewielkie. W ostatnich latach udało się wyrwać m.in. 1,25 mln dol. od Albanii, jedną trzecią jej długów jednak Polska anulowała. Podobnie jest w Mongolią - z 5,74 mln dol. anulowaliśmy połowę, a reszta jest stopniowo spłacana.
- Mozambik i Sudan zaliczane są do wysoko zadłużonych, najbiedniejszych krajów świata, których zadłużenie wzrosło do poziomu niepozwalającego racjonalnie oczekiwać, że zostanie kiedykolwiek spłacone - przyznaje Magdalena Kobos, rzeczniczka Ministerstwa Finansów. - Międzynarodowa inicjatywa oddłużeniowa HIPC, w której - jak wszystkie kraje Unii Europejskiej - uczestniczy też Polska, ma na celu redukcję zadłużenia do poziomu umożliwiającego obsługę długu - dodaje.
Jak zapewnia Kobos, by odzyskać choć część pieniędzy, resort finansów stara się utrzymywać dialog z dłużnikami "w stopniu uzależnionym od sytuacji wewnętrznej danego kraju". Trwają m.in. rozmowy z Koreą Północną czy Kambodżą. Korea jest nam winna 33,67 mln rubli clearingowych (waluta rozliczeniowa w krajach komunistycznych, w przeliczeniu 7,1 mln zł), a
Kambodża 2,53 mln rubli clearingowych.
O starych długach Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej zrobiło się głośno kilka dni temu, gdy Węgrzy i Czesi zapowiedzieli ich częściowe anulowanie. Sensację zrobiła informacja, że Koreańczycy z Północy chcą część długu względem Czech spłacić w... żeń-szeniu, czyli roślinie o właściwościach leczniczych. Długi sięgające w sumie 7,5 mln euro powstały lata temu, gdy Korea nie płaciła m.in. za dostawy czeskich tramwajów.
- Na spotkaniu roboczym poprosiliśmy ich o spłatę części długu w towarach, jedną z opcji był żeń-szeń - powiedział AFP czeski wiceminister finansów Tomas Zidek. Dostawy tej rośliny miałyby pokryć 5 proc. zadłużenia. Czeskie gazety od razu wyliczyły, że to by oznaczało dostawę nawet 20 ton żeń-szenia. Tymczasem
Czechy rocznie zużywają 1,4 tony tej rośliny. Dlatego czeski rząd wolałby zamiast żeń-szenia dostać cynk.
Węgrów Korea Północna miała prosić o anulowanie długów jeszcze w 2008 r. Napisał o tym niedawno "Financial Times". -
Węgry są otwarte na porozumienie z Koreą Północną. Wygląda na to, że Koreańczycy mogą nam spłacić 10 proc. długu w gotówce, reszta będzie umorzona - powiedział AFP rzecznik węgierskiego resortu finansów Mark Koszegi. Koreański dług względem Budapesztu jeszcze z czasów komunistycznych sięga 30 mln rubli clearingowych (według obecnego kursu NBP to 6,3 mln zł).