- Nie będziemy wymagali od Grecji dodatkowych cięć budżetowych - powiedział rzecznik KE Amadeu Altafaj, dodając, że
Grecja jest na dobrej drodze do zredukowania tegorocznego deficytu do 8 proc.
PKB. To część umowy między Grecją a
MFW i UE, na mocy której zadłużony kraj otrzyma 110 mld euro pakietu pomocowego, w zamian za co do 2013 roku zetnie deficyt poniżej 3 proc. PKB. Jednak zaciskanie pasa negatywnie odbija się na kondycji gospodarki i bezrobociu, które w II kwartale przekroczyło 12 proc.
Prognozy są jeszcze bardziej drastyczne - niektórzy ekonomiści straszą, że do końca roku stopa bezrobocia może wzrosnąć nawet do 20 proc., to samo mówią związki zawodowe i już zapowiadają, że jesienią Grecy znowu wyjdą na ulice.
Z opublikowanej 1 sierpnia przez
dziennik "Kathimerini" sondy wynika, że 92 proc. Greków ocenia, że ich sytuacja finansowa pogorszyła się w ciągu 10 miesięcy rządów socjalistów. Przeciwnego zdania jest tylko 2 proc. ankietowanych. Szczególnie duże
bezrobocie - ponad 33 proc. - jest w najmłodszej grupie wiekowej do 24. roku życia.
Kilka dni temu społecznym doradcą w sprawach deficytu i zadłużenia greckiego rządu został 70-letni Tommaso Padoa-Schioppa, były włoski minister finansów i jeden z architektów strefy euro. Grecy liczą, że ekonomista, który skutecznie walczył o zmniejszenie deficytu budżetowego Włoch, uważanych przez lata za najsłabszego członka strefy euro, pomoże ich gospodarce w wyjściu na prostą.