Gazeta informuje, że najpierw zabrakło tańszej kaszy gryczanej wyprodukowanej w Rosji, a potem również importowanej. Cierpią na tym rosyjscy emeryci, dla których
kasza gryczana jest ulubionym i tanim produktem. Jednocześnie moskiewskie piekarnie podwyższyły o jedną piątą ceny na
pieczywo. Piekarze tłumaczą, że ceny muszą podnosić, gdyż mąka jest obecnie ponad dwukrotnie droższa.
Zawirowania na rynku żywnościowym Rosji są wynikiem dużego nieurodzaju zbóż spowodowanego ogromną suszą. Czego nie wypaliły słońce i 40-stopniowe upały, teraz trawią pożary. Już na początku sierpnia ogień strawił 10 mln lektarów zasiewów, czyli jedną piątą areału. Według ostatnich informacji
Rosja straciła w wyniku suszy i pożarów już jedną trzecią zasiewów pszenicy, zboża cennego i, niestety, najbardziej wrażliwego na złe warunki.
W poprzednim sezonie Rosja wyeksportowała ponad 18 mln ton pszenicy, w tym roku nie wyeksportuje być może nic, bo premier Władimir Putin na początku miesiąca wydał zakaz eksportu zbóż, by ratować rynek krajowy.
- W tym roku zbierzemy 70, może 75 mln ton zbóż - ostrzegł rosyjski wiceminister rolnictwa Aleksandr Beliajew. To dramatyczny spadek w porównaniu z 2009 r., gdy zbiory w Rosji przyniosły aż 97 mln ton.
Z podobnymi jak Rosja problemami boryka się
Ukraina. Szef resortu rolnictwa Mychajło Prysiażniuk zapowiadał w ostatni wtorek decyzję w sprawie ograniczenia eksportu zbóż, poprzez wprowadzenie kwot obowiązujących do końca roku. Wszystko w celu zapewnienia "bezpieczeństwa żywnościowego" kraju. Dodał, że kwoty mogą wynosić łącznie 2,5 mln ton ziarna.
W środę wiceminister Melnyk oświadczył, że ewentualne ograniczenie eksportu może dotyczyć pszenicy na paszę, jęczmienia i żyta. Kukurydza nie jest rozpatrywana, nie będzie też ograniczeń, jeśli chodzi o rzepak - powiedział. Według zapowiedzi przedstawicieli rządu ukraińskiego, kwoty nie będą dotyczyć 1 mln ton zboża, które już znajduje się w portach.
Tymczasem rosyjska Duma Państwowa może wprowadzić ograniczenia na marże handlowa w sklepach. Miałoby to zapobiec dalszemu wzrostowi cen produktów. Jesienią mają być rozpatrzone odpowiednie poprawki do ustawy o handlu. Proponuje się w nich, aby marża w sklepach nie przekraczała 25 procent. Obecnie wynosi od 30 do 300 procent.