Biznes Ludzie Pieniądze

"FT": Londyn europejską meliną bankrutów

lko, PAP
21.08.2010 , aktualizacja: 21.08.2010 18:18
A A A Drukuj
Londyńskie centrum finansjery - słynne City - stało się schronieniem dla europejskich firm i ich właścicieli szukających ratunku przed bankructwem. Powód - łaskawość brytyjskiego prawa. W swoim artykule publicysta Financial Timesa Anousha Sakoui nazywa brytyjską stolicę "meliną bankrutów" (bankrupcy brothel).
Tendencja wśród zagranicznych firm, zwłaszcza greckich i holenderskich, żeby w Londynie szukać ratunku przed wierzycielami nasiliła się w ciągu ostatnich tygodni. Według dziennikarza "FT" szczególnie często swoje siedziby przenoszą do stolicy Wielkiej Brytanii firmy greckie i holenderskie. Dzięki temu posunięciu proces restrukturyzacja firm prowadzona jest przez brytyjskie sądy, bardziej łaskawe bankrutom niż w macierzystych krajach. Straty grożą natomiast wierzycielom, często... firmom brytyjskim.

"FT" przypomina, że w ubiegłym roku właściciele greckiego operatora telefonii komórkowej Wind Hellas zachowali kontrolę nad firmą właśnie dzięki temu, że przenieśli się do Londynu i tam przeprowadzili restrukturyzację - kosztem posiadaczy niezabezpieczonych obligacji. Obecny kryzys finansowy w Grecji skłonił Wind Hellas do przeniesienia do Londynu kolejnych należących do koncernu operacji, służących do pozyskiwaniem źródeł finansowania.

Inwestorzy finansowi bardzo szybko przejrzeli fortel zadłużonych przedsiębiorstw. Obecnie sama groźba przeniesienia firmy do Londynu może mieć negatywny wpływ na wycenę jej długu. Tak było w przypadku irlandzkiego telekomu Eircom. Sugestia, że może on pójść w ślady Wind Hellas wywołała przecenę obligacji firmy. Eircom zdementował następnie te doniesienia, ale obniżka wyceny obligacji dowodzi, jak płochliwi stali się ich nabywcy.

Z punktu widzenia inwestorów posiadających instrumenty dłużne firmy, zastrzeżenia budzi nie tylko samo przenoszenie operacji do Londynu, ale tzw. procedura wstępnego paczkowania długu (ang. pre-pack) poprzedzająca jego restrukturyzację.

Umożliwia ona osobom na kierowniczych stanowiskach szybką sprzedaż firmy nowemu właścicielowi bez potrzeby ubiegania się o zgodę posiadaczy niezabezpieczonych obligacji, dostawców, lub właścicieli nieruchomości użytkowanych przez upadającą firmę.

- W odróżnieniu od inwestorów, którzy na takiej procedurze mogą stracić, zagrożona bankructwem firma wychodzi na niej doskonale. Unika przejęcia przez syndyków, a tym samym nie traci renomy u klientów i nie musi grupowo zwalniać pracowników - wskazuje "FT".

Badania prof. Sandry Frisbee z uniwersytetu w Nottingham wykazały, że w wielu przypadkach wierzyciele dzięki procedurze wstępnego paczkowania długu otrzymali lepsze warunki niż w przypadku sprzedaży firmy przez syndyków masy upadłościowej.

Jednocześnie brytyjski urząd ds. standardów handlu, (Office of Fair Trading OFT), dokonuje przeglądu przepisów angielskiego prawa upadłościowego. To niezbędne, gdyż brytyjskie korporacje same w najbliższych latach same muszą przejść przez bolesny proces restrukturyzacji długów sięgających zawrotnej sumy 90 mld funtów. Brytyjski rząd obawia się negatywnych skutków tego procesu dla gospodarki kraju.

- Przegląd powinien wzmóc zaufanie do systemu, ale nie zmieni to faktu, że główną atrakcją Londynu dla upadających firm, w porównaniu z resztą Europy, jest poczucie bezpieczeństwa. Nawet jeśli sprowadza się ono do pewności, że czyjeś roszczenia zostaną zlekceważone - komentuje publicysta "FT". (PAP)

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów