Stojąca węglem
Polska nigdy nie była "na musiku" energetycznym i nie szukała alternatywnych źródeł energii. Zmaga się za to z rosnącą górą śmieci, które prawie w całości składuje. Unijne wymogi co do emisji CO2 oraz sposobu postępowania z odpadami narażą Polskę na dotkliwe kary, o ile nie zmieni swej polityki energetycznej i odpadowej. Szwedzi proponują coś, co pomogłoby rozwiązać oba te problemy: potraktowanie śmieci jako paliwa. Zdaniem szwedzkich ekspertów ich model gospodarowania odpadami, nieco tylko zmodyfikowany, można by przeszczepić na nasz grunt.
- Po latach prób i błędów wiemy już co i jak: miasta liczące ponad 100 tys. mieszkańców powinny mieć elektrociepłownie dwojakiego rodzaju - na odpady komunalne i biomasę, te od 20-100 tys. - elektrociepłownie opalane biomasą, a te do 20 tys. - ciepłownie opalane biomasą - mówi Gunnar Haglund, radca ambasady Królestwa Szwecji w Polsce.
W Polsce, gdzie w drodze na legalne składowisko ginie jedna piąta śmieci, liczba mieszkańców przypadających na takie obiekty musiałaby być wyższa.
Zdaniem Gunnara Haglunda byłby to krok w dobrym kierunku, bo uporządkowałoby to rynek odpadów i ograniczyło strumień śmieci płynących na wysypisko.
- Policzyliśmy, że spalarnia odpadów zwróci się w Polsce po niespełna siedmiu latach. I to bez dotacji - zastrzega. - Ale pod warunkiem wykorzystania ciepła w miejskiej sieci cieplnej. Generalnie Polska ma wszystko, by je wdrożyć. Macie nawet polskich producentów, firmy montujące i gotową sieć cieplną.
By spalarnie nie borykały się z brakiem paliwa, w Szwecji już w latach 60. wprowadzono ustawę czyniącą gminy właścicielami odpadów. Gdyby Polska chciała czerpać z odpadów komunalnych proporcjonalnie tyle ciepła, ile
Szwecja, musiałaby mieć przynajmniej 80 spalarni.
Tym, co ułatwiło realizację tych rozwiązań, były zmiany w prawie. Między innymi podatek od CO2 i od niekogeneracji.
Pierwszy miał zniechęcić do ropy naftowej i paliw kopalnych, drugi miał skłaniać do kogeneracji, czyli skojarzonej produkcji ciepła i prądu, co podwaja efektywność i opłacalność spalania śmieci.
Szybkie tempo wdrażania zmian wymusił podatek od składowania odpadów (wprowadzony w 2002 r.) oraz skrajnie restrykcyjny zakaz składowania odpadów (obowiązujący od 2005 r.). Sprzyja mu też szerokie przyzwolenie społeczne, którego brak jest zmorą ustawodawców i inwestorów w Polsce.