Biznes Ludzie Pieniądze

Poczet dziwnych prowizji bankowych - odc. 4.

Maciej Bednarek
24.08.2010 , aktualizacja: 23.09.2010 19:51
A A A Drukuj
PKO BP przypomni za 41 zł. Polbank dorzuci odsetki za to, że mało przelewów. BPH weźmie 50 euro za to, że nie zdążył rozpatrzyć wniosku o kredyt. Dzisiaj, w czwartym już odcinku naszej serii, kolejna garść prowizyjnych kwiatków
Dwa tygodnie temu w magazynie "Biznes Ludzie Pieniądze" rozpoczęliśmy akcję piętnowania głupich, pomysłowych lub po prostu niesprawiedliwych opłat i prowizji bankowych. Wasz odzew był ogromny. Do naszej redakcji nadesłaliście dziesiątki listów opisujących wasze smutne doświadczenia z bankami.

Jeszcze goręcej na temat opłat i prowizji było na internetowym forum "Gazety". Z waszych listów wybraliśmy kolejne prowizyjne smaczki.

20 zł zamiast 2 zł, bo system tak generuje

Pani Ewelina od pięciu lat spłaca kredyt gotówkowy w PKO BP. Na swoje nieszczęście dwa razy spóźniła się z płatnością raty, za każdym razem o całe dwa dni! - Pierwszy raz było to w lutym 2009 r. i od razu dostaliśmy monit za 10 zł, a teraz w lipcu 2010 r. monit za 20 zł!

Tymczasem w tabeli opłat i prowizji widnieje też pozycja "zawiadomienie o zaległości w spłacie kredytu" i za tę czynność bank liczy sobie tylko 2 zł plus koszty wysyłki. Naszej czytelniczce wydało się niesprawiedliwe, że bank, nawet za tak niewielkie opóźnienie w spłacie, wysyła monit za 20 zł, zamiast sięgnąć po tańsze metody walki ze sklerozą - tylko 2 zł za zawiadomienie. Pracownicy w oddziale nie umieli odpowiedzieć, dlaczego tak się dzieje. Pani Ewelina usłyszała jedynie, że "system tak generuje".

41,67 zł, bo taka jest procedura

Pan Andrzej w umowie kredytowej zobowiązał się ubezpieczyć mieszkanie. Jak twierdzi, w umowie nie było informacji o tym, że potwierdzenie zawarcia polisy musi dostarczyć niezwłocznie czy w jakimś określonym terminie. Potwierdzenie miał okazać tylko na żądanie banku. I ten moment w końcu nastąpił. Otrzymał list z banku, a w nim wezwanie do "niezwłocznego przedłożenia oryginału aktualnej polisy ubezpieczeniowej".

Ale jakież było jego zdumienie, gdy przeczytał, że zgodnie z tabelą prowizji i opłat za sporządzenie i wysłanie tego listu bank inkasuje 41,67 zł! Można więc przypuszczać, że bank z góry założył, że jego klient nie ubezpieczył mieszkania i od razu ukarał go karną prowizją. Pan Andrzej pokazał w oddziale wymagane potwierdzenie zawarcia ubezpieczenia. - Dowiedziałem się, że raczej nie powinienem być obarczony tą opłatą, ale taka jest procedura. Polecono mi napisać reklamację - pisze w liście do "Gazety". I dodaje: - Paranoja! Ile ludzi odpuści sobie te 41,67 zł, a bank ma czysty zysk.

Nie robisz przelewów? Płać więcej za kredyt

W lipcu 2008 r. pan Bartosz ze wspólnikami zaciągnął w Polbanku kredyt firmowy na kwotę 120 tys. zł. - W maju tego roku otrzymaliśmy pismo z informacją, że mamy zaległość w spłacie kredytu w wysokości 446,15 zł - napisał. Sprawdził jeszcze raz historię rachunku i kredytu. Okazało się, że wszystkie raty płacił w terminie. Zadzwonił więc na infolinię z prośbą o wyjaśnienie, o jaką zaległość chodzi.

Co się okazało? Od stycznia zmienił się regulamin w Polbanku, zgodnie z którym naliczana jest kara w wysokości 0,5 proc. kwartalnie od wysokości pozostałej do spłaty kwoty kredytu. Bank ukarał przedsiębiorców za to, że na ich rachunku nie ma obrotów w wysokości 8 tys. zł miesięcznie.

Pan Bartosz przypomina, że konto założył tylko do obsługi kredytu. - Polbank zmienił regulamin w trakcie trwania umowy, o czym nie zostaliśmy w żaden sposób poinformowani. Naliczana jest nam kara za to, że wzięliśmy kredyt w Polbanku i go terminowo spłacamy - ironizuje.

50 euro za opieszałość banku

Pani Aleksandra złożyła wniosek o kredyt hipoteczny w GE Money Banku (teraz bank działa pod szyldem BPH). Nie była to duża kwota jak na kredyt hipoteczny - 35 tys. zł. Po trzech miesiącach od wydania promesy (to swego rodzaju gwarancja wypłaty kredytu) w końcu się udało. Bank był gotowy wypłacić kredyt. Ale w międzyczasie, nie czekając na decyzję z banku, pani Aleksandra kupiła mieszkanie z własnych środków, bo w innym wypadku czekałaby ją kara za niewywiązanie się z umowy ze sprzedawcą nieruchomości. I wtedy się zaczęło.

Pracownik banku poprosił o kolejne zaświadczenie, tym razem o tym, że klientka jest w stanie sfinansować pozostałą część inwestycji. - Gdy zapytaliśmy, czy wystarczy podpisana już umowa kupna i kopia przelewu całej ceny mieszkania, pani stwierdziła, że teraz to musimy podpisać aneks do umowy, jako że środki zostaną przeznaczone na remont zakupionego mieszkania, a nie na zakup - opowiada pani Aleksandra. Prowizja za aneks - 50 euro.

Wszystkie teksty o absurdalnych prowizjach

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    16 głosów