Biznes Ludzie Pieniądze

Upały studzą gospodarkę? Kiedy zabierze się za to RPP?

Patrycja Maciejewicz
24.08.2010 , aktualizacja: 24.08.2010 10:17
A A A Drukuj
Lipiec był miesiącem niższych danych makroekonomicznych. Inflacja osiągnęła tegoroczne minimum, produkcja zwolniła tempo, budownictwo wpadło w dołek, a sprzedaż detaliczna wzrosła w skali roku o 3,9 proc. W lipcu nieznacznie spadło bezrobocie - z 11,6 proc. w czerwcu do 11,4 proc.
W lipcu sprzedaż detaliczna zwiększyła się o 3,9 proc. To gorzej od prognoz analityków, którzy nie spodziewali się szaleństwa w sklepach. Ich zdaniem po całkiem niezłym czerwcu należało oczekiwać wyhamowania tempa zakupów z ponad 6 proc. do niespełna 4 proc.

Ekonomiści Banku BPH spodziewali się wyhamowania sprzedaży samochodów. Upalne lato z jednej strony napędzało sprzedaż żywności i napojów. Ale z drugiej skłaniało do zagranicznych wojaży. A to oznacza, że na sprzedaży Polakom lodów, piwa, pizzy i magnesów na lodówki zarabiali częściej niż w ubiegłym roku np. śródziemnomorscy straganiarze.

"To właśnie rezygnacja Polaków z wyjazdów zagranicznych w roku ubiegłym spowodowała, że sprzedaż detaliczna w okresie wakacyjnym przyspieszyła do ponad 5 proc. w ujęciu rocznym" - piszą analitycy Banku BPH w swoim komentarzu tygodniowym.

Analitycy ING Banku Śląskiego dorzucają, że za słabszą sprzedażą przemawiał spadek dynamiki funduszu płac (to pula pieniędzy wypłacana pracownikom) i brak efektu mistrzostw świata, ale za lepszą - dodatkowa sobota w porównaniu z lipcem 2009 roku i odbudowa po powodzi.

Jednocześnie sytuacja na rynku pracy wciąż powoli się poprawiała. Stopa bezrobocia w lipcu wyniosła 11,4 proc., analitycy spodziewali się wyniku gorszego o 0,1 proc.

- Jeśli chodzi o sprzedaż detaliczną, to różnica między danymi, a oczekiwaniami nie jest na tyle duża, aby mieć wpływ na rynek i dane powinny być neutralne dla Rady Polityki Pienieżnej. Widać, że nieco słabsze dane o wynagrodzeniach w lipcu nie przełożyły się na istotne osłabienie się sprzedaży detalicznej, czyli w tym sensie dane są pozytywne. Dane te są w trendzie i nie powinny też zmieniać prognoz co do kolejnych miesięcy - komentuje Arkadiusz Krześniak, główny ekonomista Deutsche Banku w Warszawie.

Tak więc po bardzo dobrych danych z czerwca lipcowe dane przedstawiają niejednoznaczny obraz gospodarki. Ocenia ją Rada Polityki Pieniężnej, która kończy dziś swoje decyzyjne posiedzenie. RPP miała długą przerwę wakacyjną, ostatni raz zebrała się 6 lipca, ale wówczas tylko analizowano stan gospodarki, bez podejmowania decyzji w sprawie stóp.

Analitycy uważają, że czas podwyżek się zbliża. Ale kiedy podstawowa stopa zostanie podniesiona z najniższego w historii poziomu 3,5 proc.? Co do tego zgody nie ma. Niektórzy stawiają na październik, inni mówią dopiero o pierwszych miesiącach 2010 roku. Ostatnie dane nie skłaniają raczej do jastrzębich komentarzy, ale zdaniem Adama Czerniaka, ekonomisty Invest Banku, część członków Rady może dążyć do tego, by w komunikacie konieczność rozpoczęcia cyklu podwyżek była wyraźniej zaznaczona.

Decyzję RPP poznamy wczesnym popołudniem, a jej uzasadnienie o godz. 16 na konferencji prasowej.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy