Gigantyczne korki, tysiące bezdomnych, poziom zanieczyszczeń wielokrotnie przekraczający dopuszczalne normy - to codzienność przeludnionego, liczącego ponad 20 milionów mieszkańców Kairu. Aby ograniczyć liczbę ludności, egipskie władze kilka lat temu podjęły decyzję o budowie dwóch satelickich miast, do których przeniesie się część mieszkańców egipskiej stolicy. Te miasta to Nowy Kair i Miasto 6 października nazwane tak na cześć rozpoczęcia wojny w 1973 roku między Egiptem i Izraelem. Oba miasta były budowane od zera na pustyni i szacuje się, że do 2020 roku zasiedli je 7 mln mieszkańców.
Mieszkanie w tych miastach nie jest jednak sielanką, jak dotąd dużą część Nowego Kairu i Miasta 6 Października stanowią przesiedlani siłą najbiedniejsi i często bezrobotni Egipcjanie, których władza przenosi do budowanych tam masowo tanich mieszkań. Obok nich wyrastają gigantyczne osiedla budowane przez prywatnych deweloperów, na przykład budowane obecnie Haram City. W tej chwili mieszka w nim 25 tys. mieszkańców, gdy inwestycja dobiegnie końca, osiedle będzie w stanie przyjąć 400 tys. ludzi.
Dawni mieszkańcy Kairu, którzy zdecydowali się na przeprowadzkę, narzekają, że są kompletnie odizolowani, a w nowych miastach nie ma żadnej
pracy, dlatego i tak muszą codziennie jeździć za
pracą do oddalonego o kilkadziesiąt kilometrów Kairu.