Czytelnik "Gazety", pan Marcin, ostatnio wystąpił o kartę kredytową Multibanku. "Oprócz wniosku otrzymałem również nową umowę o świadczeniu usług bankowych w Multibanku. Jeden z jej punktów doprowadził mnie do białej gorączki" - opowiada klient.
Zapis brzmi następująco: "Klient zobowiązuje się do niezwłocznego informowania Banku o wszelkich okolicznościach mających wpływ na jego sytuację finansową i gospodarczą". - Jak bank sobie wyobraża przekazywanie "informacji o okolicznościach wpływających na sytuację finansową i gospodarczą klienta"? W sumie każdy większy wydatek wpływa na moją sytuację finansową. Czy rolnicy mają pisać o złej pogodzie, a budowlańcy - o ciężkiej zimie? Wzrost kursu euro, zmiana cen benzyny czy wzrost
PKB, wszystko wpływa w sytuację gospodarczą każdego obywatela - dziwi się klient.
Co na to wszystko rzecznik Multibanku Mateusz Żelechowski? "Ten zapis miał na celu wskazanie klientowi, że w przypadku przewidywanych kłopotów z obsługą zobowiązania warto z własnej inicjatywy skontaktować się z bankiem. Łatwiej wtedy znaleźć rozwiązanie, które pomoże kredytobiorcy przetrwać problemy finansowe. Pomysłem może być np. wydłużenie
okresu kredytowania, co zmniejszy miesięczną ratę. O takich rozwiązaniach lepiej rozmawiać z bankiem, zanim wystąpią opóźnienia w spłacie. Stąd zapis w umowie.
Zapewniam, że bank nie szuka sposobów na wypowiadanie umów kredytowych. Nie jest to ani w interesie klienta, ani również instytucji. Zdecydowanie preferowanym rozwiązaniem jest znalezienie wspólnie z klientem sposobu na odpowiednią obsługę kredytu i przetrwanie trudniejszego okresu. Zapis w zaprezentowanej formie nie funkcjonuje już w większości nowo zawieranych umów. Zamierzamy usunąć go ze wszystkich nowych umów kredytowych banku".