Grupa PZU zarobiła w II kwartale 2010 r. mniej, niż oczekiwali analitycy. Prognozowali oni, że zysk netto największego w Polsce ubezpieczyciela wyniesie 489 mln zł, tymczasem wyniósł on 362 mln zł.
Fot. Sławomir Kamiński / Agencja
Prezes PZU Andrzej Kelsyk podczas otwarcia sesji GPW, na której zadebiutował PZU
Tegoroczne wyniki grupy za II kwartał są znacznie gorsze niż rok temu. W II kwartale 2009 r. PZU był prawie czterokrtonie wyższy.
Wpływ na wynik PZU miały między innymi dwie wiosenne fale powodziowe, które odcisnęły piętno na ubezpieczeniach majątkowych i rolnych grupy. Choć dla analityków było oczywiste, że zyski będą słabsze niż przed rokiem, to nie spodziewano się aż tak dużej zniżki.
"W pierwszym półroczu 2010 roku wypłacono lub objęto rezerwami technicznymi kwotę 549 milionów złotych brutto szkód powodziowych (udział własny PZU wyniósł 237 milionów złotych) (...). Do końca czerwca 2010 wypłacono odszkodowania z tytułu ok. 34,5 tys. szkód" - podano w komunikacie.
Słabszy w ujęciu rok do roku wynik PZU to także efekt dekoniunktury na rynkach finansowych oraz ubiegłorocznej wypłaty największej w historii kraju dywidendy w wysokości 12,75 mld zł, która zmniejszyła inwestowane przez PZU środki.
"Pomiędzy końcem marca a końcem czerwca indeks WIG stracił 7,2 proc., a indeks WIG20 niespełna 9 proc." - napisano w komunikacie.
PZU zapowiada, że w II połowie roku spodziewa się wzrostu cen ubezpieczeń.
"Biorąc pod uwagę bardzo dużą szkodowość na rynku ubezpieczeń majątkowych i osobowych oraz pogarszające się wyniki ubezpieczycieli, prawdopodobnym jest, że ceny ubezpieczeń zaczną rosnąć (w szczególności ubezpieczeń komunikacyjnych)" - podano w raporcie.