W środę ostatecznie zakończyła się pięcioletnia batalia sądowa, jaką przeciwko "Gazecie" toczyła Kasa Krajowa
SKOK zarządzająca systemem kas oszczędnościowych, czyli popularnymi SKOK-ami. Po korzystnych dla "Gazety" wyrokach ogłoszonych przez sądy dwóch instancji Sąd Najwyższy odrzucił złożony przez Krajówkę wniosek o kasację.
Centrala SKOK-ów w pozwie o ochronę dóbr osobistych żądała kilkunastu stron przeprosin na łamach "Gazety" i na jej stronach internetowych oraz w "Rzeczpospolitej". Domagała się też zakazu dalszych publikacji na temat SKOK-ów, usunięcia artykułów z internetowego archiwum, zawiadomiła wreszcie prokuraturę o rzekomym zniesławieniu.
Już we wrześniu zeszłego roku w uzasadnieniu wyroku oddalającego kolejną apelację Kasy Krajowej SKOK warszawski sąd okręgowy ogłosił, że "Gazeta" napisała prawdę o SKOK-ach, działała w interesie publicznym, zgodnie z misją wolnej prasy. Że nie pisaliśmy przeciwko SKOK-om, tylko w interesie ich członków i klientów. Kasa Krajowa SKOK do końca nie zgadzała się z niekorzystnymi dla siebie wyrokami. Ostatnią szansą na ich zmianę było złożenie kasacji do Sądu Najwyższego. Sąd nie przyjął jej jednak w ogóle do rozpatrzenia.
Cały tekst podsumowujący sądowy spór SKOK-ów i "Gazety":
czytaj tutaj Skoro wszystkie możliwe instancje wymiaru sprawiedliwości potwierdziły to, co my w "Gazecie" wiedzieliśmy od początku - że pisaliśmy prawdę o SKOK-ach - postanowiliśmy przypomnieć najgłośniejsze teksty "Gazety" poświęcone nieprawidłowościom w systemie spółdzielczych kas. Sami wybierzcie najciekawsze z nich!
Czy SKOK-i powinny stracić preferencje? Posłowie wycofują się z korzystnych dla kas zapisów w dwóch ustawach - antylichwiarskiej oraz o upadłości konsumenckiej. I zastanawiają się nad likwidacją przywilejów podatkowych dla SKOK-ów - dowiaduje się "Gazeta".
Katalog ekonomicznych "zdobyczy" SKOK-ów jest imponujący. "Gazeta" już jesienią 2004 r. ujawniła, że system został "obdarowany" trzyletnim zwolnieniem z podatku dochodowego. Wcześniej Sejm zastrzegał, że wprowadzona kilka lat temu ulga dla raczkujących wówczas spółdzielni wygaśnie w 2004 r.,ale niespodziewanie została utrzymana, co resort finansów tłumaczył społeczną rolą spółdzielni. Nic nie dały protesty banków spółdzielczych, które działają na podobnej zasadzie co SKOK-i, a podatki muszą płacić.
Posłowie zrobili wiele, żeby ułatwić SKOK-om zarabianie pieniędzy. Z projektu ustawy limitującej maksymalny poziom odsetek od kredytów posłowie wyłączyli sztandarowy produkt SKOK-ów - tzw. chwilówki (krótkoterminowe, ale bardzo wysoko oprocentowane kredyty o wartości do 500 zł).
Gdzie misja, gdzie SKOK? SKOK-i, kasy pożyczkowe cieszące się przywilejami podatkowymi, z coraz większym rozmachem wydają pieniądze - inwestują w turystykę, wydają dziesiątki milionów na reklamę, choć powołano je do innej, społecznej, misji. Najnowszym pomysłem jest zarabianie na usługach turystycznych. Od początku tego roku działa spółka SKOK Family Tours specjalizująca się w organizowaniu krajowych i zagranicznych wycieczek. Family Tours została wyposażona w niemały kapitał ponad 3,1 mln zł. W myśl ustawy Kasa Krajowa nie może też tworzyć nowych spółek niebędących kasami. Udziałowcem Family Tours zostało więc... Towarzystwo Finansowe SKOK należące do Kasy Krajowej.
Poważnym źródłem dochodów spółki jest organizowanie szkoleń dla pracowników SKOK-ów. Część z tych szkoleń jest zresztą obowiązkowa, bo Kasa Krajowa żąda specjalnych certyfikatów m.in. od członków zarządów i rad nadzorczych kas, tzw. kredytowców, głównych księgowych i specjalistów od windykacji. Szkolenia obejmują więc tysiące osób, a system SKOK w ich przeprowadzaniu korzysta głównie z usług Family Tours.
Ceny pobytów w obiektach Family Tours nie należą do niskich. Np. zakwaterowanie w pokoju jednoosobowym na dwudniowe szkolenie we Władysławowie kosztuje średnio 370 zł, a na pięciodniowe - 830 zł, czyli od 150 do 200 zł za dobę.
Rodzinny interes: z Kasy do fundacji i z powrotem Spore wątpliwości wokół SKOK-ów, popularnych spółdzielni pożyczkowych. "Gazeta" przyjrzała się powiązaniom między najważniejszymi instytucjami w grupie SKOK. Co się okazało? Pieniądze szerokim strumieniem płyną z Kasy Krajowej zarządzanej przez Grzegorza Biereckiego do Fundacji PZK, której prezesem jest... Grzegorz Bierecki, a zastępcą jego brat. Z fundacji Biereccy są praktycznie nieodwoływalni.
Grupa zawładnęła SKOK-ami - wywiad z Markiem Rosińskim "Uważam, że Kasa Krajowa nie zapewnia SKOK-om odpowiedniego wsparcia. Zamiast tego narzuca mnóstwo obciążeń, kosztów związanych z koniecznością korzystania z usług jej spółek satelit. Ustanawiając wiele regulacji, Kasa Krajowa złamała prawo. W jednym przypadku udowodniliśmy to, uzyskując prawomocny korzystny wyrok.
Niezrozumiałe i bezprawne regulacje Kasy Krajowej doprowadziły do tego, że dziś nawet prof. Leszek Balcerowicz bez ukończenia tzw. Studium Finansowo-Administracyjnego - prowadzonego przez Fundację na rzecz Polskich Związków Kredytowych - nie mógłby sprawować funkcji we władzach najmniejszego nawet SKOK-u! Kwalifikacje trzeba potwierdzać co dwa lata. To może być użyteczny sposób nacisku na myślących inaczej niż zarząd Kasy Krajowej" - mówi "Gazecie" prezes jednego ze SKOK-ów.
Rządzimy, bo się znamy - wywiad z Grzegorzem Biereckim Maciej Samcik: Czy to prawda, że będąc członkiem władz Kasy Krajowej, jest pan równocześnie akcjonariuszem spółki Arenda inwestującej w wynajem
nieruchomości SKOK-om?
Grzegorz Bierecki: Jestem jednym z udziałowców tej spółki. Zajmuje się ona wynajmem lokali. Decyzja o wynajmie lokali od spółki Arenda jest zaś suwerenną decyzją najemcy.