Łęczyńska Energetyka to spółka kopalni, której zadaniem jest dostarczanie prądu do Bogdanki. Teraz w piecach pali się tylko mułem węglowym. Po modernizacji prąd dla kopalni ma być produkowany z tzw. biomasy.
Najpierw jednak ankieterzy sprawdzą, czy w okolicy są rolnicy chętni sprzedać słomę, siano i wierzbę energetyczną. Szacowane roczne zapotrzebowanie Łęczyńskiej Energetyki na biomasę wynosi około 100 tysięcy ton rocznie.
Zajmuje się tym Andrzej Łepecki z firmy Agropellet. Łepecki w 2007 r. wygrał konkurs "Gazety" i Raiffeisen Banku "Pomysł na firmę". Spośród 1400 przesłanych biznesplanów pomysł Łepeckiego okazał się najlepszy. Dostał 75 tys. zł na rozkręcenie firmy produkującej tzw. agropellety - z odpadów słomy czy rzepaku.
Sławomir Skomra: Jak 75 tysięcy, które wygrał pan w konkursie "Gazety", pomogły w uruchomieniu firmy? Andrzej Łepecki: Kupiłem za to ziemię,
maszyny i uruchomiłem produkcję. Oczywiście pieniędzy nie starczyło na wszystko, wyłożyłem również własne środki, musiałem też szukać innych źródeł finansowania, bo własne pieniądze szybko się skończyły. Oceniam, że na założenie takiego biznesu potrzeba w Polsce od jednego do dwóch milionów złotych.
To były trzy lata ciężkiej
pracy. I doświadczeń na własnej skórze. Wydaje się, że zbieranie i przetwarzanie słomy jest czymś prostym, ale tak nie jest. Potrzebowałem też czasu na nawiązywanie współpracy z energetyką, rolnikami i uczelniami.
Łatwo namawia się rolników do współpracy? - Nie. A powód jest prosty. Przerabiali już historię z uprawą wierzby energetycznej, wytwarzaniem biopaliw z rzepaku i kukurydzą dla biogazowni w każdej gminie. Zna pan tego typu inwestycje na Lubelszczyźnie?
Ale przecież to region, gdzie rolnictwo dominuje, i wydawałoby się, że powinni być chętni. - Ale jest tu bardzo dużo małych gospodarstw. Na zachodzie Polski, żeby zebrać słomę z 500 hektarów, negocjuje się z jedną osobą, która jest rolnikiem, a właściwie to już średnim przedsiębiorcą. Tutaj muszę negocjować z 50 rolnikami.
Na czym ma polegać pana współpraca z Łęczyńską Energetyką? - Opracowujemy analizę możliwości dostaw biomasy dla nowo planowanej elektrociepłowni. Jeśli inwestycja dojdzie do skutku - a wierzę, że dojdzie, bo są ku temu wszystkie przesłanki - to należy odpowiednio wcześniej opracować i zorganizować system dostaw biomasy. Energetyka zawodowa potrzebuje biomasy o innych cechach niż klient indywidualny, którego przede wszystkim interesuje czysty i wygodny w obsłudze system. Przy profesjonalnej energetyce bardziej liczy się wielkość, stałość i systematyczność dostaw. I nad tym właśnie teraz pracujemy. Ciągle oczywiście działamy również na rynku klientów indywidualnych - na co dzień sprzedajemy kotły na biomasę małej mocy, do których dostarczamy pellet, kolektory słoneczne i pompy ciepła. Naszymi klientami są zarówno osoby fizyczne, jak i instytucje typu szkoły, gminy itp. Jako kraj jesteśmy jednak w tyle za Niemcami, Danią czy Austrią, które oferują systemowe rozwiązania w postaci dopłat i różnego rodzaju ulg dla osób prywatnych inwestujących w odnawialne źródła energii na swoje własne, domowe potrzeby. U nas dopiero się to zaczyna. Ale bądźmy dobrej myśli