Biznes Ludzie Pieniądze

Zmiany w systemie emerytalnym. Dwa subfundusze zamiast OFE

mab
28.08.2010 , aktualizacja: 27.08.2010 21:11
A A A Drukuj
Już za niespełna dwa lata będziemy oszczędzać na starość w specjalnych subfunduszach emerytalnych. Dzięki temu nasze emerytalne oszczędności mają być lepiej i bezpieczniej pomnażane
Część Polaków, aby zachować emeryturę, jak najszybciej powinna zwolnić się z pracy. W przeciwnym razie ZUS przestanie wypłacać im świadczenia
ISTOCK
Część Polaków, aby zachować emeryturę, jak najszybciej powinna zwolnić się z pracy. W przeciwnym razie ZUS przestanie wypłacać im świadczenia
Rewolucji w emeryturach nie będzie. Premier Donald Tusk wyrzucił kosza propozycje minister pracy Jolanty Fedak, która chciała m.in. obniżyć składkę do funduszy emerytalnych i pozwolić przyszłym emerytom na powrót z OFE do ZUS. - Dla emerytów lepsza jest naprawa obecnego systemu emerytalnego niż budowanie nowego - zadecydował premier Donald Tusk.

Zmiany mają być ewolucyjne. "Gazeta" poznała szczegóły projektu reformy systemu emerytalnego przygotowanego dla szefa doradców premiera Michała Boniego przez zespół prof. Marka Góry, jednego z twórców reformy emerytalnej z 1999 r. - Minione 11 lat pokazało, że system emerytalny zdał egzamin - przekonują autorzy projektu. Według nich potrzebne są jednak zmiany, które zmobilizują towarzystwa emerytalne do lepszego, a zarazem bezpiecznego pomnażania naszych pieniędzy. Jak będą wyglądały zmiany?

•  Pierwsza i najważniejsza jest taka, że OFE znikną. Twórcy projektu reformy chcą, żeby nasze emerytalne oszczędności były docelowo inwestowane przez dwa subfundusze - dynamiczny i przedemerytalny. Tymczasowo powstałby też subfundusz „B” dla obecnych klientów OFE. Z czasem ich pieniądze byłyby stopniowo przenoszone do dwóch pozostałych subfunduszy.

Wbrew pozorom subfundusze to pomysł nienowy. Ich powstania chcieli już twórcy reformy emerytalnej z 1999 r. Miały one powstać jeszcze w 2005 r., ale żadna z ekip rządzących nie przygotowała odpowiednich przepisów. W tym czasie wprowadziły je Węgry, Szwecja, Słowacja, Litwa, Łotwa i Estonia. - Polska jest pod tym względem bardzo zapóźniona w stosunku do swoich sąsiadów - mówi prof. Góra.

•  Zmieni się też sposób oceniania wyników inwestycyjnych. Dzisiaj OFE porównuje się między sobą i jeśli nie osiągną wymaganej minimalnej stopy zwrotu, muszą dopłacić różnicę swoim klientom. Teraz każdy subfundusz będzie oceniany osobno na podstawie tzw. referencyjnej stopy zwrotu, czyli miernika złożonego z giełdowych indeksów i oprocentowania obligacji.

•  Kolejna zmiana - subfundusz dynamiczny będzie mógł inwestować więcej pieniędzy za granicą. Limit ma wzrosnąć co najmniej do 15 proc.! Dzisiaj dla OFE wynosi on 5 proc.

Komisja Europejska od dawna naciska na Polskę, by umożliwić naszym towarzystwom emerytalnym inwestowanie w innych krajach UE. Bruksela poskarżyła się już na polski rząd do Europejskiego Trybunału Konstytucyjnego. Jeśli limity podniesiemy - tak jak przewiduje projekt reformy - może sprawę wycofać. W przeciwnym wypadku ETS oceni polskie przepisy i jeśli uzna, że są niezgodne z unijnymi, nakaże nam całkowite zniesienie ograniczeń. Gdyby rząd upierał się przy swoim, może nałożyć na nasz kraj surową karę finansową.

Autorzy propozycji zmian nie rozstrzygają, co dalej z akwizytorami funduszy emerytalnych, którzy zamiast edukować przyszłych emerytów, często wprowadzają ich w błąd. Robią to tylko po to, żeby zgarnąć wysokie prowizje. Potrafią też fałszować umowy o członkostwo z funduszem czy proponować pieniądze w zamian za przystąpienie do OFE.

W ubiegłym roku towarzystwa emerytalne wydały na ich prowizje ponad pół miliarda złotych. Te pieniądze to wprawdzie środki towarzystw, ale finansowane z naszych prowizji.

Zespół prof. Góry przedstawia jedynie trzy możliwe scenariusze. Pierwszy zakłada całkowity zakaz akwizycji i według autorów zmian jest najkorzystniejszy dla przyszłych emerytów. Dlaczego? Bo pozwoliłoby to na obniżenie prowizji od składki o 30 proc. - z 3 do 2 proc. Dzięki temu w naszych kieszeniach zostałoby co roku dodatkowe 150 mln zł.

Drugi scenariusz zakazuje akwizytorom przenoszenia ludzi z jednego subfunduszu do drugiego. Taką decyzję każdy musiałby podjąć samodzielnie i sam skontaktować się ze swoim towarzystwem emerytalnym. Akwizytorzy mogliby za to nadal namawiać do wstąpienia do subfunduszu osoby, które dopiero wchodzą na rynek pracy.

W trzecim scenariuszu wszystko zostaje po staremu. Z tą różnicą, że każdy z akwizytorów musiałby dać do podpisania swojemu klientowi formularz, na którym byłaby informacja o wynikach wszystkich subfunduszy. Dzięki temu ludzie mieliby podejmować bardziej świadome decyzje, a akwizytorom trudno byłoby ich oszukać.

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    32 głosy