Blockbuster przez lata był największą amerykańską siecią wypożyczalni, najpierw video, potem płyt
DVD - ma ponad 3,2 tys. wypożyczalni w całym kraju, a jeszcze rok wcześniej firma miała o tysiąc więcej placówek. Koncern padł ofiar ducha czasu - tradycyjne wypożyczalnie odchodzą do lamusa, a klienci wolą wypożyczać firmy z automatycznych kiosków w centrach handlowych lub legalnie oglądać czy nawet ściągać je z tysięcy internetowych serwisów. Spadające przychody sprawiły, że firma zaczęła przynosić kolosalne straty, szacuje się, że jest obecnie zadłużona na 1 mld dol. Zarząd Blockbustera ma nadzieję, że wniosek o ogłoszenie bankructwa zostanie zaakceptowany przez sąd, a firma będzie mogła przejść restrukturyzację. Gazeta podaje, że w jej ramach firma radykalnie zmniejszy zatrudnienie i zamknie ok. tysiąca placówek. W większym zakresie postawi też na nowe technologie wirtualne wypożyczanie filmów przez internet.
"LA Times" informuje, że w ubiegłym tygodniu szefostwo firmy prowadziło rozmowy z największymi hollywoodzkimi wytwórniami filmowymi, które należą do największych wierzycieli Blockbustera. Ich wsparcie będzie kluczowe dla przyszłości sieci - zarząd Blockbustera chce, by w dalszym ciągu dostarczały swoje filmowe nowości do sieci wypożyczalni i zgodziły się na odroczenie spłaty zadłużenia.
Zarząd Blockbustera ma nadzieję, że restrukturyzacja potrwa maksymalnie pół roku. Po tym okresie firma powinna zacząć wychodzić na prostą. O tym, jak kiepska jest sytuacja świadczy to, że z uwagi na niski kurs akcji w zeszłym miesiącu akcje spółki zostały wycofane z nowojorskiej giełdy. W czwartek jedna akcja Blockbustera kosztowała 11 centów, a cała firma była wyceniana na 24 mln dol. W szczytowym okresie wartość firmy była wielokrotnie wyższa - w 1994 roku jeden z jej poprzednich właścicieli Viacom zapłacił za Blockbustera 8,4 mld dol.