W zeszłym tygodniu węgierski rząd potwierdził gotowość do wznowienia rozmów z Międzynarodowym Funduszem Walutowym. Zostały one zerwane w lipcu, gdy premier Viktor Orbán odmówił dalszych reform i zaciskania pasa, by zmniejszać
deficyt budżetowy. Mniejszy deficyt był jednym z warunków udzielenia Węgrom przez
MFW i UE kredytu w kwocie 25 mld euro, który uchroniłby
Budapeszt przed bankructwem. Premier Orbán wiele razy krytykował międzynarodowe instytucje, mówiąc, że nie powinny się one wtrącać do węgierskiej polityki, ostatnio zmienił jednak ton i stwierdził, że kraj dotrzyma umowy z MFW, na mocy której tegoroczny deficyt ma wynieść 3,8 proc., a w 2011 r. - 3 proc.
PKB.
Węgierski premier chce jednak do tego dojść nie poprzez szukanie oszczędności w budżecie, ale przez nowe opłaty, m.in. podatek od banków, który jest mocno krytykowany przez MFW. Orbán broni się, mówiąc, że zaciskanie pasa doprowadzi do wyhamowania anemicznego węgierskiego wzrostu gospodarczego. Z takim stanowiskiem nie zgadza się Rehn, który w rozmowie z węgierskim tygodnikiem apeluje do rządu: "Zamiast powiększać deficyt budżetowy,
Węgry powinny zaprowadzić zdrową politykę fiskalną, która przełoży się na trwały wzrost ich gospodarki".
Czy rozmowy z MFW będą wkrótce wznowione, tak jak zapowiada rząd? Wątpi w to wielu analityków, których zdaniem rząd będzie przeciągał rozpoczęcie negocjacji przynajmniej przez najbliższe półtora miesiąca. Na początku października na Węgrzech odbędą się wybory samorządowe. - Myślę, że do tego czasu węgierski rząd raz jeszcze zaostrzy swoją retorykę wobec MFW i UE. To groźne, bo może doprowadzić do wyprzedaży węgierskich aktywów przez inwestorów i pogłębić kryzys - komentuje Peter Attard Montalto, ekonomista rynków wschodzących w banku Nomura.
Od kwietnia, kiedy centroprawicowy Fidesz objął rządy na Węgrzech, forint stracił na wartości aż 6,9 proc. w stosunku do euro. Przyszłość węgierskiej waluty będzie zależała od efektów rozmów z MFW - co prawda rząd utrzymuje, że nie chce już pożyczać pieniędzy od Funduszu, ale analitycy z UniCredit, CitiGroup i Morgan Stanley wskazują, że Węgry powinny porozumieć się z MFW w sprawie nowej linii kredytowej i potraktować ją jako siatkę bezpieczeństwa, szczególnie wobec niepewnej sytuacji światowej gospodarki.