W najbliższych dniach może zakończyć się wyścig o przejęcie kontrolnego pakietu udziałów w banku BZ WBK, czwartej największej instytucji finansowej w Polsce. Nieoficjalnie wiadomo, że w wyścigu pozostały tylko trzy kandydatury: rodzimy PKO BP, francuski
BNP Paribas Fortis i hiszpański Santander.
O tym, kto zostanie wytypowany przez irlandzką grupę AIB jako partner do rozmów na zasadach wyłączności, mamy się dowiedzieć w najbliższych dniach. Irlandczycy muszą rozważyć cenę oferowaną przez kontrahentów (tu ponoć na czele jest BNP Paribas), przychylność polskiego nadzoru bankowego do szybkiego przeprowadzenia transakcji (pod tym względem najwięcej atutów ma PKO BP, bo nie korzystał w czasie ostatniego kryzysu z pomocy rządowej) oraz korzyści wynikające z ewentualnej transakcji pakietowej (hiszpański Santander chce kupić w pakiecie aktywa AIB w Polsce i w
USA).
Pracownicy BZ WBK już protestują przeciwko ofercie PKO BP. Ich zdaniem przejęcie BZ WBK przez należącego w połowie do państwa molocha spowoduje ogromne zwolnienia pracowników i likwidowanie oddziałów, a w praktyce - likwidację banku i zaprzepaszczenie jego potencjału. Związkowcy wysłali już kilkanaście dni temu list do premiera Donalda Tuska. W poniedziałek swoje obawy przedstawiali w Narodowym Banku Polskim, który jest najważniejszą instytucją
polskiego systemu bankowego, choć na transakcję sprzedaży BZ WBK nie będzie miał najmniejszego wpływu.
Pracownicy BZ WBK nie będą jednak mieli nic do powiedzenia przy wyborze nowego inwestora dla BZ WBK. Choć nie ma wątpliwości, że z ich punktu widzenia przejęcie banku przez Francuzów lub Hiszpanów niosłoby większe szanse na ochronę miejsc
pracy. Największe poparcie ma BNP Paribas, który ponoć zapowiedział ekspansję międzynarodową BZ WBK po jego ewentualnym przejęciu.