Indyjskie ministerstwo spraw wewnętrznych zapowiedziało w oświadczeniu, że za 60 dni, kiedy wydział telekomunikacji zbada możliwość świadczenia usług internetowych BlackBerry za pośrednictwem serwerów umieszczonych w Indiach, ponownie przeanalizuje sytuację.
Według źródeł rządowych ministerstwo chce, by swoje serwery w tym kraju założyły również
Google i
Skype.
Indie chcą mieć możliwość pełnego śledzenia zabezpieczonych e-maili wysyłanych ze smartfonów BlackBerry, ponieważ - jak tłumaczą - obawiają się, że kanał ten może być wykorzystywany przez terrorystów. Według władz tego kraju podobne obawy związane są z usługami komunikacyjnymi dostarczanymi przez Google i Skype.
Nie wiadomo, na jakie konkretne ustępstwa poszła firma Research In Motion, producent BlackBerry. Wiadomo natomiast, że gdyby uparcie odmawiała dostępu do szyfrowania, to zakaz używania SMS-ów i e-maili dotknąłby ok. 1 mln mieszkańców Indii, najszybciej rosnącego rynku telefonii komórkowej na świecie. Gdyby doszło tam do odcięcia spornych usług, użytkownicy BlackBerry w Indiach mogliby używać smartfonów tylko do dzwonienia i przeglądania stron internetowych.
Firma niechętnie odnosiła się dotychczas do żądań
Delhi i tłumaczyła, że realizacja żądań jest technicznie niemożliwa. Pozycję przetargową producenta mogła osłabić decyzja firmy
Nokia, która ogłosiła, że zainstaluje w Indiach swoje serwery. Ma to nastąpić w listopadzie.
Usługi BlackBerry - szyfrowane e-maile i wiadomości tekstowe - były ostatnio źródłem problemów z kilkoma rządami, m.in. Arabii Saudyjskiej, Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Libanu i Algierii.