Biznes Ludzie Pieniądze

Polskie porty walczą z niemiecką konkurencją

Sławomir Sowula, Gdańsk
30.08.2010 , aktualizacja: 30.08.2010 21:09
A A A Drukuj
Wielki światowy armator, wożąc kontenery pomiędzy Chinami a Polską, po drodze do Gdańska nie zawinie do ich największego rywala Hamburga.
Decyzję o ominięciu Hamburga, ale też Hawru w drodze z chińskiego Ningbo i Szanghaju do Gdańska podjął właśnie armator Maersk, jeden z największych morskich przewoźników. Z obu tych europejskich portów korzystał od początku roku, kiedy uruchomił to chińsko-polskie połączenie.

- Maersk zrobił to w odpowiedzi na rosnący popyt ze strony polskiego i bałtyckiego rynku - mówi Danuta Biłat z gdańskiego terminalu kontenerowego DCT.

Francuski Hawr i Hamburg to tzw. huby, czyli miejsca, gdzie wielkie oceaniczne kontenerowce zostawiają swoje ładunki, by mniejsze statki rozwiozły je do mniej znaczących portów takich jak np. Gdańsk, czy Gdynia. Teraz dzięki linii Maerska to Gdańsk ma szanse stać się bałtyckim hubem. Maersk zawija do Gdańska raz w tygodniu statkiem mogącym zabrać do 8 tys. kontenerów o długości 20 stóp. W hubach takie statki zawijają niemal codziennie, a w portach lokalnych połączenia obsługiwane są przez kilka razy mniejsze jednostki.

- To historyczny moment dla polskiej gospodarki - mówił jesienią ubiegłego roku prezes DCT Boris Wenzel, zapowiadając pojawienie się Maerska w Gdańsku.

Dlaczego? Bo przez kilkadziesiąt lat połączenia kontenerowe łączące Europę z Azją kończyły się w Niemczech. Sam Hamburg był nazywany największym polskim portem kontenerowym, bo szło tamtędy do Polski więcej kontenerów niż przez wszystkie polskie terminale.

- Teraz te pieniądze za obsługę kontenerów zostaną w Polsce. Zarobi na tym port, ale też spedytorzy i przewoźnicy kolejowi czy samochodowi. Kilkadziesiąt euro na jednym kontenerze - tłumaczy pracownik jednej z gdańskich firm spedycyjnych.

Wzrost liczby przewożonych kontenerów na linii Gdańsk - Daleki Wschód może być też symptomem wychodzenia ze światowego kryzysu.

- Obserwujemy wzrost cen za przewóz towarów drogą morską, ale też w naszym porcie spore odbicie, jeśli chodzi o przeładunki kontenerowe - mówi Krzysztof Gromadowski, dyr. ds. współpracy międzynarodowej w Zarządzie Portu Gdynia SA. - W tym roku liczymy na ponad 30-procentowy wzrost przeładunków kontenerów w naszym porcie.

Wszystkie polskie terminale mają szansę przeładować w tym roku około 900 tys. TEU kontenerów [TEU - odpowiednik kontenera o długości 20 stóp]. To jednak wciąż mało w porównaniu z Hamburgiem, gdzie tylko w pierwszym kwartale odnotowano 1,8 mln TEU. Tam jednak było to o 4 proc. mniej niż w analogicznym okresie 2009 r.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów