Najtańsza półkilogramowa paczka makaronu kosztuje w sklepie ok. złotówki. Podrożeje o 20-30 gr.
Producenci makaronu alarmują, że od września ceny zaczną skokowo rosnąć, bo kończą się zapasy taniej mąki. Jej cena przesądza o tym, ile kosztuje makaron, bo stanowi aż 60 proc. kosztów.
Niska cena makaronu sprawia, że sięgają po niego konsumenci o słabych dochodach. Za każdym razem, gdy w gospodarce jest kryzys, producenci makaronu zacierają ręce, bo rośnie im sprzedaż, szczególnie najtańszych marek dostarczanych dla wielkich sieci handlowych.
- Makaron to jeden z podstawowych produktów żywnościowych - mówi Andrzej Gantner, prezes Polskiej Federacji Producentów Żywności.
Od maja do sierpnia ceny mąki podskoczyły aż o 70 proc., co jest największym w ostatnich latach jednorazowym skokiem cen. Nawet w 2007 r., kiedy była susza, ceny podskoczyły "jedynie" o połowę. Producenci makaronów już negocjują z sieciami handlowymi podwyżki.
- Umowy na dostawy mąki mieliśmy tylko do sierpnia, czyli do kolejnych zbiorów. Na wrzesień zostało nam tylko 20 proc. tańszej mąki. Podwyżki cen makaronu będą trwały do października. Cała branża podnosi ceny - powiedział nam Paweł Nowakowski, prezes czołowego krajowego producenta - Makaronów Polskich, i szef Polskiej Izby Makaronu. Branża odbiera 5 proc. całej produkcji mąki w Polsce. Na początku roku tona pszenicy kosztowała 400-450 zł. Obecnie dochodzi nawet do 850 zł.
- Wciąż trwają żniwa, ale już wiadomo, że będziemy mieć mniej zboża o jakości konsumpcyjnej - mówi Izabela Dąbrowska-Kasiewicz z
BGŻ. - Ceny oferowane rolnikom za zboża są silnie zróżnicowane. W zależności od regionu, jakości ziarna, wielkości dostawy oraz relacji przetwórców z danym producentem rolnym zaczynają się od 600 zł i sięgają nawet 850 zł za tonę.
- To nie jest tak, że nie ma zboża na rynku. Powódź zniszczyła tylko 3 proc. areału upraw. Problemem jest to, że tegoroczne anomalie pogodowe spowodowały, że zboże jest słabej jakości. Większość nadaje się jedynie na pasze, a nie na makaron - uważa prezes Nowakowski.
Światełkiem w tunelu jest ustabilizowanie się cen pod koniec sierpnia. Wcześniej na rynku była taka galopada cen, że nie sposób było zawrzeć ze
sprzedawcami mąki umów dłuższych niż na tydzień, bo spodziewali się, że będzie jeszcze drożej.
- Być może zbliża się dobry moment na interwencję na rynku zbóż, bo ceny się stabilizują. Jeśli rząd dysponuje zapasami, to powinien je uwolnić - uważa prezes Nowakowski.
O podobną interwencję apelowali już
piekarze, strasząc podwyżkami cen chleba, ale minister rolnictwa Marek Sawicki (PSL) ostrzegł ich, aby nie posuwali się do szantażu.
- Za chwilę może się okazać, że ten ciąg, głównie spekulacyjny, z jakim mieliśmy do czynienia w ciągu ostatniego miesiąca, zostanie przerwany. Dlatego ze spokojem patrzę na rynek i apeluję do przetwórców, żeby nie wykorzystywali chwilowej koniunktury na rynku zbożowym i nie windowali zbyt wysoko cen, bo być może obudzą się wobec konkurencji nieco zdziwieni - powiedział minister dla PAP.