W zeszłym roku
MFW, Komisja Europejska i inne instytucje zgodziły się udzielić Rumunii pomocy. Łącznie kraj ma otrzymać 20 mld euro.
Tamtejszy skarb państwa czekał tego dopływu gotówki jak kania deszczu, bo presja na rumuńską walutę - leja - rosła, a przychody państwa dramatycznie spadały.
Jak zwykle w takich wypadkach, także tym razem MFW zażądał w zamian reform. Po pierwsze,
Rumunia musi uporać się z zaległymi długami, po drugie, naprawić finanse publiczne.
Rumunia otrzymała już pięć rat pomocy o łącznej wartości 10 mln euro. Do tej pory MFW nie sprawdzał, czy kraj wypełnia umowę. Tym razem tak jednak nie będzie taryfy ulgowej, podaje
Bloomberg. Fundusz zażądał dokumentów, które potwierdzą, że Rumunia spłaca swoje zaległe długi, a także przeprowadza niezbędne reformy.
Rząd już podniósł VAT o 5 pkt proc. (do 24 proc.) i obniżył
pensje sektora publicznego o 25 proc. W ten sposób Rumunia chce obniżyć
deficyt budżetowy do 6,8 proc.
PKB - W tej chwili wydaje się, że rumuńska gospodarka będzie rosnąć w 2011 r., co pomoże zwiększyć przychody i przygotuje rząd do uporania się z kolejnymi zaległościami - powiedział Tony Lybek zajmujący się w MFW problemami Rumunii i Bułgarii. Według MFW PKB Rumunii w 2011 roku wzrośnie o 1,5 proc. W tym roku natomiast jeszcze będzie spadek o 1,9 proc.