Fiat szykuje się do sprzedaży swoich aut w
USA. Pomoże mu w tym Chrysler, który w zeszłym roku zawiązał sojusz strategiczny z włoskim koncernem. W tym tygodniu na spotkaniu ze swoimi dilerami Chrysler zapowiedział, że utworzy 165 punktów sprzedaży Fiata na amerykańskim rynku.
Drogę do serc kierowców w USA ma utorować Włochom
Fiat 500, małolitrażowy
samochód, który od trzech lat jest produkowany tylko w polskiej fabryce koncernu w Tychach. Dzięki wysokiej jakości produkcji w Polsce
auto zrobiło wielką furę w Europie.
Na amerykański rynek hit Fiata nie trafi jednak z Polski, ale z zakładów Toluca w Meksyku. Auta te będą napędzane silnikami o pojemności 1,4 litra produkowanymi w USA. Amerykańska wersja Fiata 500 zostanie pokazana w listopadzie na targach motoryzacyjnych w Los Angeles i prawdopodobnie wtedy Fiat ujawni cenę tego auta dla Amerykanów.
W przyszłym roku Włosi chcą sprzedać w USA 50 tys. fiatów 500, a w 2013 r. - 78 tys. sztuk. To niewiele w porównaniu z produkcją zakładów w Tychach, które w zeszłym roku zmontowały 162 tys. "pięćsetek", a do końca lipca tego roku - już 123,6 tys. sztuk.
Fabryka w Tychach pomaga w uruchomieniu produkcji "pięćsetki" w Meksyku. - Udzielamy pomocy technicznej w postaci konsultacji. Nasi pracownicy jeżdżą do Meksyku, ale głównie pracownicy z Meksyku przyjeżdżają do nas - powiedział "Gazecie" rzecznik Fiat Auto Poland Bogusław Cieślar.
Zakład w Tychach z własnej kasy sfinansował inwestycję w Fiata 500. Czy polska fabryka zarobi teraz, współpracując przy produkcji tego auta w Meksyku? Raczej nic z tego.
- Docelowo dostawy części i materiałów do produkcji fiatów 500 w Meksyku będą pochodziły od lokalnych producentów - stwierdził Cieślar. Nie wykluczał tylko niewielkich dostaw do aut montowanych do ćwiczeń robotników przed uruchomieniem seryjnej produkcji.
Czy produkcja wszystkich części do Fiata 500 z Meksyku nie zagrozi polskim kooperantom zakładu w Tychach?
- Nie powinno to mieć wpływu - uważa Rafał Orłowski z firmy doradczej AutomotiveSuppliers.pl.
Takiej pewności nie ma jednak Wojciech Drzewiecki z firmy doradczej Samar.
- Jest ryzyko, że takie przeniesienie produkcji wszystkich części może doprowadzić do zastąpienia któregoś z polskich kooperantów przez tańszego dostawcę z Ameryki Południowej - powiedział "Gazecie" Drzewiecki.
Taka rezerwa to skutek ostatnich działań Fiata. Włoski koncern w tym roku postanowił przenieść produkcję nowej wersji przebojowego Fiata Panda do zakładów pod Neapolem. Będzie to kosztować Fiata 700 mln euro, ale w ten sposób koncern z Turynu spełni żądania włoskich polityków i zwiększy produkcję aut w rodzimych zakładach.
Decyzja ta jest jednak wielkim ciosem w polską fabrykę, którą od 1992 r. korzysta z wielkiej pomocy publicznej i była dotąd największym zakładem Fiata w Europie. W zeszłym roku za bramy zakładu w Tychach wyjechało prawie 300 tys. aut Panda i stanowiły one połowę produkcji fabryki.
Niejasna jest też sytuacja fabryki nowych silników małolitrażowych Fiata w
Bielsku-Białej, które rozpoczęły produkcję w połowie roku.
Na wsparcie tej inwestycji Ministerstwo Gospodarki w maju zeszłego roku przeznaczyło 100 mln zł z funduszy UE, a dodatkowo w grudniu zeszłego roku postanowiło do 2013 r. wyłożyć z budżetu na budowę fabryki 13,5 mln zł oraz 1,2 mln zł na stworzenie 400 miejsc pracy.
Jednak we wtorek rząd zmienił harmonogram dopłat budżetowych. W tym roku fabryka w Bielsku-Białej nie dostanie nic, choć miała dostać 7,2 mln zł.
Rząd tłumaczy, że to skutek kryzysu, który "ograniczył możliwości zbytu silników wyprodukowanych w Bielsku-Białej". Fiat zaprzecza: - Nie ma żadnej redukcji popytu na te silniki.