Choć główną falę kryzysu finansowego na świecie mamy już od ponad roku za sobą, zatarte tryby relacji między bankami a przedsiębiorcami wciąż nie zostały naprawione. Jednak o ile jeszcze dwa lata temu to banki nie były zainteresowane finansowaniem firm - kurek z kredytami został mocno przykręcony, bo bankowcy uciekali przed ryzykiem - o tyle teraz sytuacja się odwróciła.
Banki chętnie odbudowałyby finansowanie przedsiębiorstw. Obniżają marże kredytowe, ułatwiają dostęp do pieniędzy, zwłaszcza dużym, ale także małym i średnim firmom. Tyle że te nie są zainteresowane korzystaniem z pieniędzy banków.
Efekt? Od stycznia do lipca tego roku wartość zadłużenia przedsiębiorstw w bankach spadła o 4 mld zł - z 209 do 205 mld zł. Licząc zaś od początku 2009 r., spadek wartości kredytów spłacanych przez firmy w bankach wyniósł już ponad 20 mld zł!
Co ciekawe, w tym samym czasie zadłużenie osób fizycznych w bankach poszło w górę prawie o 25 mld zł. Nie ma więc wątpliwości, że apetyt bankowców na ryzyko rośnie. Tylko dlaczego firmy nie chcą go przekuć na nowe kredyty?
Jak pokazują badania zrzeszającej przedsiębiorców KPP Lewiatan, przeprowadzone wspólnie z firmą doradczą Deloitte, ponad jedna trzecia firm (34 proc.) finansuje swoją działalność wyłącznie własnymi pieniędzmi. To niespotykanie wysoki odsetek, bo przecież w każdej rozwiniętej gospodarce niemal każda firma wspomaga rozwój pożyczonymi pieniędzmi.
W Polsce firmy wciąż szerokim łukiem omijają banki. - Nawet te firmy, które się zadłużają, czynią to tylko w niewielkim stopniu - mówi Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, główna ekonomistka Lewiatana.Spośród firm, które korzystają z kredytów, tylko co siódma ma kredyty przekraczające 10 proc. wartości swego majątku. Tylko w przypadku 5 proc. firm zadłużenie jest naprawdę duże, przekraczające 40 proc. wartości majątku przedsiębiorstwa.
Bankowcy tłumaczą to zjawisko cięciem inwestycji przez firmy, które nie są pewne, jak rozwinie się sytuacja w gospodarce.
- Popyt na kredyty ze strony przedsiębiorstw drastycznie spadł w czasie kryzysu i właściwie do tej pory ten stan rzeczy się utrzymuje. O ile firmy korzystają jeszcze z kredytów obrotowych, o tyle odkładają na bok wszelkie plany inwestycyjne. Proces odbudowy apetytu inwestycyjnego jeszcze potrwa - mówi Arkadiusz Mierzwa z Banku Pekao.
Tyle że - jak mówi Krzysztoszek - do banków nie zgłaszają się nawet te firmy, które nie wstrzymały swojego rozwoju i nadal inwestują.
- Prawie jedna trzecia firm, które realizują jakieś inwestycje albo je planują, jeszcze w tym roku będzie na nie wydawać własne pieniądze, nie korzystając z kredytów - mówi ekspertka Lewiatana.
Dla większości firm omijanie banków to świadomy wybór. Z badań Lewiatana wynika, że tylko niecałe 7 proc. przedsiębiorstw deklaruje, że z powodu braku kredytu blokuje inwestycje. W czym jest więc problem?
Najpewniej marże kredytowe dyktowane przez banki, choć o niebo niższe od tych np. sprzed roku, wciąż są na poziomie, którego przedsiębiorcy pamiętający czasy prosperity nie akceptują. Przed kryzysem największe firmy dostawały kredyty z marżą poniżej 1 proc., teraz rzadko spada ona poniżej 1,5-2 proc.
Aż 30 proc. firm pytanych przez Lewiatana uważa, że obecnie trudniej dostać kredyt inwestycyjny niż w ubiegłym roku. Narzekają na biurokrację i oprocentowanie, prowizje, zabezpieczenia narzucane przez banki. Ponad 36 proc. firm ocenia, że pogorszyły się warunki dostępu nawet do podstawowego przyznawanego przez banki kredytu - obrotowego.