We wtorek Ministerstwo Skarbu Państwa poinformowało, że chce we wrześniu zaprosić inwestorów (polskich i zagranicznych) do
przetargu na akcje Lotosu - pod warunkiem że na sprzedaż udziałów w Lotosie zgodzi się cały rząd.
Dziś skarb państwa jest właścicielem 53 proc. udziałów w Lotosie i sprawuje faktyczną kontrolę nad spółką, drugim - po Orlenie - producencie paliw w Polsce.
Wicepremier minister Waldemar Pawlak woli jednak, by z ewentualnym rozpoczęciem
prywatyzacji Lotosu się wstrzymać. Najpierw - przekonuje lider koalicyjnego PSL - trzeba stworzyć strategię dla tej spółki, a potem ewentualnie zmienić zapisy rządowej strategii "Polityka energetyczna w Polsce do 2030 roku".
- Nie można podejmować decyzji o zmianie, jeżeli nie mamy jasności co do tego, jaka ma być konsekwencja tych zmian. Podjęcie decyzji o sprzedaży Lotosu bez doprecyzowania, kto będzie nabywcą, niesie ze sobą bardzo duże ryzyko - tłumaczył Pawlak w środę.
Jego zdaniem minister skarbu Aleksander Grad musi najpierw wyjaśnić, jakiego rodzaju inwestor miałby kupić udziały w Lotosie, jak byłaby zapewniona przyszłość tej spółki i w jaki sposób mogłoby się to przyczynić do bezpieczeństwa energetycznego. - Randki w ciemno są bardzo fajne, ale nie w energetyce - powiedział Pawlak.
W ramach realizowanego Programu 10+ rafineria Grupy Lotos SA w Gdańsku zwiększy do końca 2010 r. projektowe zdolności przerobowe do 10,5 mln ton rocznie. Docelowo spółka chce osiągnąć 30-procentowy udział w polskim rynku paliw.