Ministerstwo Finansów zaproponuje rządowi, aby w przyszłym roku zapisać w
budżecie deficyt w wysokości 40,2 mld zł.
Oznacza to, że minimalizuje się ryzyko przekroczenia progów ostrożnościowych, ale w tym czasie nie przeprowadza się reform systemowych - a pieniędzy szuka się po stronie dochodów. Żeby łatać dziurę, rząd podniesie VAT, akcyzę, zlikwiduje możliwość odliczania podatku za
auto z kratką. Z różnych źródeł rząd pozyska gotówkę, która pozwoli obniżyć deficyt, i taka sytuacja może trwać nawet trzy lata. Tymczasem wymienione podwyżki nie będą miały pozytywnego wpływu na nasze
PKB. Wyższe podatki ograniczą możliwości rozwojowe polskiej gospodarki.
Dlatego sugerowałbym rządowi inne działanie: powinno się przeprowadzić reformy systemowe, m.in. wyrównać wiek emerytalny kobiet i mężczyzn, ograniczyć przywileje górników, mundurowych itd. Jednak te działania przyniosą efekt za blisko dwa lata. Dlatego już teraz powinno się sprywatyzować PKO BP, PZU, Bank Ochrony Środowiska, zmniejszyć udziały w PKN Orlen i w KGHM. Dałoby to kilkadziesiąt miliardów złotych na bieżące łatanie
budżetu. Z równolegle przeprowadzonymi reformami systemowymi za dwa lata mielibyśmy mniejszy deficyt i nie musielibyśmy podnosić podatków.