- Przedłużyłem umowę w
Orange i zamówiłem
iPhone'a 4. Wszystko przez telefon, więc przesyłkę przywiózł mi kurier. Nie cieszyłem się jednak długo: najnowszy telefon
Apple'a potrzebuje innej karty SIM, a tej w przesyłce nie było - żali się pan Paweł, czytelnik z Warszawy. Chciał kupić potrzebną kartę w salonie, ale i tu przeżył rozczarowanie. - Obdzwoniłem 12 salonów. Wszędzie słyszałem, że kart microSIM nie ma albo się kończą, więc nie mogę liczyć, że sprzedawca ją dla mnie odłoży. Dopiero w 13. salonie, w CH Reduta, usłyszałem, że karta jest i mogę spokojnie po nią przyjechać - dodaje.
Karta microSIM ma rozmiary 15 na 12 mm, gdy zwykły SIM ma 25 na 15 mm. Ale to niejedyny problem. Każda z kart przypisana jest do jednego z numerów HLR (Home Location Register - Rejestr Abonentów Macierzystych), co oznacza, że nawet jeśli w salonie operatora są mniejsze karty, to wcale nie znaczy, że mają one odpowiedni dla nas numer.
Obdzwoniliśmy w środę kilka sklepów Ery i Orange, by sprawdzić, na ile poważny jest problem z brakiem kart. Wynik wskazuje, że znalezienie microSIM nie jest łatwe, ale nie jest też niemożliwe. W przypadku Ery znaleźliśmy karty w Gnieźnie, jednak nie było ich w Złotych Tarasach w
Warszawie ani w CH Tesco w
Krakowie. W tym ostatnim punkcie otrzymaliśmy informację, że karty dotrą w czwartek za tydzień. W salonie Orange na pl. Konstytucji w Warszawie karty microSIM "powinny być", w Koninie "były na pewno", w Pabianicach usłyszeliśmy twarde: "nie ma".
Operatorzy nie widzą jednak problemu. W biurze prasowym Grupy TP (Orange) dowiedzieliśmy się, że nowi klienci kupujący iPhone'a 4 z abonamentem w salonie lub e-sklepie dostają gotową do użycia kartę MicroSIM wraz z telefonem oraz adapterem pozwalającym na zastosowanie karty także w urządzeniach ze standardową kartą SIM. W przypadku klientów, którzy przedłużają umowę, problem jest bardziej złożony. Aktywowanie nowej karty microSIM sprawia bowiem, że dotychczasowa karta staje się nieaktywna. Dlatego klienci wybierający ofertę z iPhone'em za pośrednictwem sklepu internetowego otrzymują w przesyłce także kartę oraz instrukcję aktywacji.
- Dostarczenie klientowi samego telefonu bez karty microSIM jest wynikiem jednostkowego błędu, którego przyczyna zostanie zbadana - usłyszeliśmy w biurze prasowym Orange.
Tłumaczy się też Era. - Klient przy wymianie musi otrzymać kartę z dokładnie tym samym numerem HLR. Może się zdarzyć, że któryś z nich będzie przez chwilę niedostępny w punkcie sprzedaży - mówi Konrad Mróz z PTC. - Nasze zapasy obejmują jednak kilkadziesiąt tysięcy kart, są stale uzupełniane i dystrybuowane - dodaje.
Internauci półżartem przekonują, że problem z microSIM nie istnieje: trzeba wziąć skalpel lub nożyczki i dociąć normalny SIM do rozmiarów micro. Wycinarkę microSIM można też kupić na Allegro - cena 150 zł.