Awantura zaczęła się, gdy niemiecki tygodnik "WirtschaftsWoche" ujawnił, że Verheugen - wiceprzewodniczący poprzedniej Komisji Europejskiej odpowiedzialny za przemysł - otworzył firmę doradczą European Experience Company (co można przetłumaczyć jako "Firma Doświadczenie Europejskie").
Na swojej stronie internetowej European Experience Company (EEC) twierdzi, że zajmuje się m.in. szkoleniami dla przedsiębiorców zainteresowanych działaniem w środowisku unijnym, doradztwem personalnym oraz przygotowywaniem "analiz strategicznych".
Jednak jak twierdzą zachodnioeuropejskie media - m.in. portal EUobserver - EEC może być po prostu firmą lobbingową, jedną z wielu w Brukseli. O tyle jednak skuteczniejszą, że jej założycielem jest człowiek, który w unijnej stolicy ma gigantyczne kontakty i zasłużoną renomę.
O tym ostatnim zaświadczą choćby polscy politycy. W czasie gdy wchodziliśmy do Unii, to właśnie on pełnił funkcję komisarza odpowiedzialnego za rozszerzenie UE. I okazał się jednym z najważniejszych sprzymierzeńców Polski. W Brukseli do dziś pamięta się walki, jakie toczył z innymi członkami Komisji, gdy np. przygotowywali niekorzystne dla Polski raporty kwestionujące naszą gotowość do członkostwa w Unii. Polscy politycy (m.in. były premier Leszek Miller) nie ukrywali, że bez Verheugena nasze członkostwo w UE już od 1 maja 2004 r. stanęłoby pod dużym znakiem zapytania. W uznaniu tych zasług w maju 2009 r. prezydent Lech Kaczyński odznaczył Verheugena jednym z najwyższych polskich odznaczeń - Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Zasługi Rzeczpospolitej Polskiej.
Prowadzenie własnej firmy doradczej to niejedyne zajęcie Verheugena. Już wcześniej doradzał on bankom
Raiffeisen Bank,
Royal Bank of Scotland. Współpracuje też z Fleischmann-Hillard, amerykańskim gigantem lobbingowym.
Sprawa jest tym bardziej pikantna, że wspólnikiem Verheugena w European Experience Company jest Petra Erler, szefowa jego gabinetu w czasie, gdy był komisarzem, a w życiu prywatnym - jego nowa partnerka życiowa. Jeszcze w czasie urzędowania w Komisji Verheugen był bardzo ostro krytykowany przez prasę za to, że - jak twierdzili dziennikarze - faworyzuje Erler i załatwia jej lukratywne stanowiska.
Verheugen nie jest jedynym komisarzem, który zarabia w sektorze prywatnym. Podobnie robią inni (np. ekskomisarz Benita Ferrero-Waldner). Przepisy tego nie zabraniają, ekskomisarze mają jedynie obowiązek "zlustrować" swoje nowe miejsca
pracy w specjalnym komitecie ds. etyki. Ale organizacje pozarządowe alarmują: ta kontrola to fikcja, Verheugen nie zgłosił firmy do sprawdzenia. A zresztą cała aktywność ekskomisarza jest naruszeniem norm etycznych.
- Zaangażowanie w EEC oznacza, że Verheugen wchodzi w potencjalny konflikt interesów, bo swoją specjalistyczną wiedzę i znajomości daje komercyjnym klientom. Komisja powinna to zablokować - mówi "Gazecie" Olivier Hoedeman z Corporate Europe Observatory, pozarządowej organizacji kontrolującej lobbystów. - Rozsądnym rozwiązaniem byłoby, żeby ekskomisarze mieli trzy letni zakaz podejmowania pracy w sektorze prywatnym po odejściu z urzędu.