Wyścig o przejęcie kontroli nad BZ WBK wszedł w decydującą fazę. Irlandzka grupa finansowa AIB planowała już na początku września wybranie jednego inwestora, z którym będzie negocjowała ostateczne warunki sprzedaży banku. To oznacza, że decyzja może zapaść w ciągu najbliższych godzin. Czekają na nią zarządy PKO BP, francuskiego
BNP Paribas Fortis i hiszpańskiego Santandera, trzech inwestorów, którzy pozostali jeszcze w grze o 66-70 proc. udziałów w BZ WBK (tyle chcą sprzedać Irlandczycy).
Pretendenci do ostatniej chwili będą walczyli o względy Irlandczyków. Z informacji "Rzeczpospolitej" wynika, że w ostatnich dniach do Dublina wybrali się przedstawiciele Ministerstwa Skarbu, by lobbować na rzecz polskiej oferty. Z naszych ustaleń wynika z kolei, że dwa dni temu Warszawę odwiedzili wysocy przedstawiciele BNP Paribas Fortis, którzy z kolei spotykali się z ministrem Aleksandrem Gradem.
Francuzi uchodzą za najbardziej zdeterminowanych, by wygrać wyścig. Osoby zbliżone do transakcji twierdzą, że prawdopodobnie to oni złożyli najbardziej atrakcyjną cenowo ofertę, jako jedyni zaoferowali też menedżerom BZ WBK międzynarodowy rozwój ich banku. Wynajęli też światowej klasy lobbystę i prawnika Lejba Fogelmana.
O czym menedżerowie BNP Paribas Fortis mogli rozmawiać z ministrem skarbu? Z naszych ustaleń wynika, że prawdopodobnie sondowali możliwość zawarcia sojuszu z PKO BP i złożenia wspólnej oferty na zakup BZ WBK. Ich starania najprawdopodobniej nie spotkały się z akceptacją polskiej strony. Przedstawiciele BNP Paribas Fortis mieli usłyszeć, że PKO BP jest przygotowany do sfinansowania transakcji i nie potrzebuje partnera. Poza tym polskiej stronie nie byłoby w smak, że liderem miałby być BNP Paribas.
Cichym faworytem w wyścigu pozostaje hiszpański Santander, który prawdopodobnie nie płaci za BZ WBK najwyższej ceny, ale za to proponuje Irlandczykom transakcję wiązaną, czyli odkupienie od nich aktywów także w
USA.