Datę manifestacji ustaliła wczoraj Krajowa Sekcja Pracowników Handlu NSZZ "Solidarność".
Protest odbędzie się pod siedzibą Grupy Metro przy al. Krakowskiej. - Szacujemy, że stawi się ok. tysiąca, może nawet dwa tysiące ludzi z Reala, Biedronki, Makro, Carrefoura - mówi Jan Dopierała, sekretarz KSPH.
Pracownicy dużych sklepów chcą podwyżek, wolnych niedziel, umów o
pracę, wzrostu zatrudnienia.
Na początku sierpnia ok. setki pracowników Carrefoura manifestowało w
Warszawie. Wówczas szefostwo nie chciało z nimi rozmawiać. - Gdy zapowiedzieliśmy udział w ogólnopolskiej manifestacji, zaproponowano nam podwyżkę - mówi Alicja Forysiak, przewodnicząca "S" w sieci. - Pensje mają wzrosnąć od stycznia. Ale nie wiadomo o ile, nie wiadomo, czy wszystkim. Dlatego z udziału w pikiecie nie rezygnujemy.
Z kolei pracownicy Reala w lipcu zakończyli negocjacje z zarządem w sprawie podwyżek. Chcieli 6 proc. Szefostwo zaproponowało 2,5 proc. Gdy związki się nie zgodziły, negocjacje przeniesiono na poziom marketów. W większości bez rezultatów.
Renata Juszkiewicz, prezes Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji, zaprosiła związkowców z branży do rozmów na przyszły wtorek. - To ostatnia szansa na zawarcie porozumienia. Jeśli POHiD zaproponuje mam korzystne rozwiązania, odstąpimy od pikiety pod siedzibą Grupy Metro, gdzie pracuje Juszkiewicz. Wówczas zorganizujemy ją w innym miejscu - mówi Dopierała.
Na razie związki nie chcą zdradzić w jakim. Nieoficjalnie wiemy, że biorą pod uwagę siedziby innych zrzeszeń polskich pracodawców.