UOKiK zorganizował w piątek debatę na temat konkurencji na rynku kolejowym. Wcześniej opracował specjalny raport, który „Gazeta” opisała w poniedziałek. Koncentruje się on na wadach organizacji naszego rynku kolejowego: • braku precyzyjnego rozdziału tras, które powinny być dofinansowane przez państwo, od tych, na których można wykonywać usługę komercyjną (casus konkurencji pomiędzy dotowanymi pociągami TLK uruchamianymi przez PKP InterCity a komercyjnymi InterRegio uruchamianymi przez Przewozy Regionalne); • zaburzeniu konkurencji przez to, że zarządca infrastruktury PKP
PLK jest częścią Grupy PKP; • słabej pozycji Urzędu Transportu Kolejowego (UTK); • wysokim stawkom dostępu do torów.
- Tezy raportu UOKiK są mi bliskie - zapewniał Juliusz Engelhardt, wiceminister infrastruktury ds. kolei. Dodał, że większość problemów poruszanych przez UOKiK w raporcie i pomysły na ich rozwiązanie zawiera "Program działań dla rozwoju transportu kolejowego do 2015 r." Przewiduje m.in. wydzielenie PKP PLK.
Według UOKiK jedną z bolączek kolei jest brak silnego regulatora. - Na rynku kolejowym polityka regulacyjna praktycznie nie występuje. A właśnie jej celem jest otwieranie rynku na konkurencję - mówiła w piątek prezes UOKiK Małgorzata Krasnodębska-Tomkiel. Jej zdaniem występuje konflikt interesów - resort infrastruktury jednocześnie kontroluje spółki z Grupy PKP i regulatora rynku. UOKiK proponuje więc, by wzmocnić UTK i wyłączyć go spod parasola resortu.
Inne problemy poruszane podczas debaty to m.in. brak dokładnej kontroli nad wydatkowaniem publicznych pieniędzy przeznaczanych na dotowanie połączeń kolejowych (połączeń regionalnych czy pociągów TLK). - Pieniądze są wrzucane do jednego worka. Nie robi się takich kalkulacji w odniesieniu do każdej relacji - mówił prof. Włodzimierz Rydzkowski z Uniwersytetu Gdańskiego.
- Samorządy wymagają bardzo dokładnych rozliczeń od przewoźników - oponowała jednak prezes Przewozów Regionalnych Małgorzata Kuczewska-Łaska.
Spore kontrowersje wzbudza w środowisku kolejowym konkurencja w przewozach międzywojewódzkich pomiędzy dotowanymi przez państwo pociągami TLK a komercyjnymi InterRegio. Dzięki niej spadły ceny biletów, ale powstały konflikty pomiędzy Przewozami Regionalnymi a InterCity, a później także z PKP PLK o zaległości finansowe. Skutek? W 2009 r. obie spółki pasażerskie miały gigantyczne straty - InterCity - 76,8 mln zł, a PR - 296 mln zł. W I połowie 2010 r. strata PKP InterCity wzrosła do mniej więcej 140 mln zł, a PR sięgnęła 102 mln zł.
- Ważne, żebyśmy nie konkurowali w sposób absurdalny - apelował Grzegorz Mędza, prezes PKP InterCity. - Nie ma sensu puszczanie dwóch pociągów na tej samej trasie co 5 minut, a później przez godzinę żadnego - przekonywał.
Resort infrastruktury chce to poprawić. - Wprowadzimy model konkurencji regulowanej, nie dzikiej - mówi Engelhardt. Regulować ma to ustawa o publicznym transporcie zbiorowym. Przewiduje ona opracowanie planu transportowego, który określi, jakie jest zapotrzebowanie społeczne na przewozy kolejowe i które połączenia mają być dotowane z kasy państwa. Na tej podstawie mają być organizowane
przetargi na wykonywanie dotowanych połączeń.
Adrian Furgalski, dyrektor w zespole doradców gospodarczych TOR ostrzega: - Prezes UTK będzie po prostu skreślał komercyjne pociągi, które mu się nie będą podobały. Rola UOKiK w kontekście dobrego wykorzystania pieniędzy z naszych podatków na tym raporcie się nie kończy.